From: "Naparstek" <manauWYTNIJTO op.pl>
Subject: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
Witam wszystkich
Mój mąż pewnego niedzielnego poranka powiedział mi, że odchodzi, że mnie nie
kocha, że chce się rozwieść. Wszystkiego dowiedziałam się naraz, nie było
wcześniej sygnałów, ostatnie lata żyłam w przekonaniu, że jest między nami
bardzo dobrze. Sam powiedział, że wiele nas łączy, dziecko (7 lat), pasje,
zainteresowania, myslimy podobnie, nadajemy na tych samych falach... ale
odchodzi bo czegoś jeszcze w życiu pragnie, brakuje mu namiętności, tej którą
czuje się na początku zakochania... Nie muszę mówić, że przeżyłam szok, nadal
w nim jestem, zbieram się powoli, nie mogę jednak zrozumieć dlaczego, dlaczego
tak się stało, dlaczego odchodzi mówiąc raczej niewiele. Po 3 tygodniach od
tej informacji wyprowadził się z domu. Wystącił mi wszelkie argumenty za walką
o związek mówiąc, że mnie nie kocha. Cóż mu mogłam powiedzieć? Powiedziałam,
proszę drzwi otwarte. Ale jednocześnie serce mi pękało z żalu, bo mamy córkę,
jestem ja, która nie może zrozumieć, jak to sie dzieje, jak to się stało, że
nie zauważyłam symptomów takiego rozłamu w uczuciach. Żyłam w poczuciu bycia
kochaną, wyjątkowo kochaną, mówił mi to często, czułam to, czułam że mnie
kocha. Jak go zapytałam o to, powiedział, że mówił tak, bo czuł, że ja tego
potrzebuję. Wyobrażacie sobie taki ból?
Pozdrawiam
Naparstek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?M=B1=BF?= odchodzi i nie wiem dlaczego
Dnia 15 Jul 2007 04:17:22 +0200, Naparstek napisał(a):
> Witam wszystkich
>
> Mój mąż pewnego niedzielnego poranka powiedział mi, że odchodzi, że mnie nie
> kocha, że chce się rozwieść. Wszystkiego dowiedziałam się naraz, nie było
> wcześniej sygnałów, ostatnie lata żyłam w przekonaniu, że jest między nami
> bardzo dobrze. Sam powiedział, że wiele nas łączy, dziecko (7 lat), pasje,
> zainteresowania, myslimy podobnie, nadajemy na tych samych falach... ale
> odchodzi bo czegoś jeszcze w życiu pragnie, brakuje mu namiętności, tej którą
> czuje się na początku zakochania... Nie muszę mówić, że przeżyłam szok, nadal
> w nim jestem, zbieram się powoli, nie mogę jednak zrozumieć dlaczego, dlaczego
> tak się stało, dlaczego odchodzi mówiąc raczej niewiele. Po 3 tygodniach od
> tej informacji wyprowadził się z domu. Wystącił mi wszelkie argumenty za walką
> o związek mówiąc, że mnie nie kocha. Cóż mu mogłam powiedzieć? Powiedziałam,
> proszę drzwi otwarte. Ale jednocześnie serce mi pękało z żalu, bo mamy córkę,
> jestem ja, która nie może zrozumieć, jak to sie dzieje, jak to się stało, że
> nie zauważyłam symptomów takiego rozłamu w uczuciach. Żyłam w poczuciu bycia
> kochaną, wyjątkowo kochaną, mówił mi to często, czułam to, czułam że mnie
> kocha. Jak go zapytałam o to, powiedział, że mówił tak, bo czuł, że ja tego
> potrzebuję. Wyobrażacie sobie taki ból?
>
> Pozdrawiam
> Naparstek
A jakies konkrety? Czy tylko chcesz zobaczyc odzew ludzi ujawniajacych
swoje problemy? Nie napisalas nic wymagajac ekshibicjonizmu...
Pozdrawiam
Kri Z
Serwery wirtualne
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: jak wytrzymywac =?iso-8859-2?Q?ci=B1g=B3e_"hu=B6tawki"=3F?=
Dnia Sat, 14 Jul 2007 12:05:46 +0200, Adaq napisał(a):
> Użytkownik <mariaakim wp.pl> napisał w wiadomości
> news:1184368479.859485.53670 g4g2000hsf.googlegroups.com...
>> Jesteśmy małżenstwem od 12 lat.Nigdy! nie uśiedliśmy, na spokojnie np
>> przy kawie, aby omawiac różne sprawy.
>> Zawsze przy kłotni wymawiana jest całośc zarzutów!Ale wtedy idzie "na
>> całego"!
>> Potem kiedy "pora na sex" wszystko wraca do normy, jest wszystko OK!
>> Cisza!
>> Następnie sprzeczka przeradzająca się w kłotnię z zagrażającym
>> rozwodem, samobójstwem (ze strony męża!) i wszystkim co mozliwe...I
>> potem znowu OK!
>> I tak przez 12 lat......
>> Myślę, że "sprawcą" tego jest mój maż, który naprawdę nie potrafi ze
>> mną rozmawiac, wogóle okazac uczucia, "kocham Cie" mówi wyłacznie
>> podczas sexu.
>> Różnimy się bardzo i poglądami i poziomem intelektualnym, "prawie
>> wszystkim"!
>> Mamy 2 dzieci, które niestety bywają świadkami naszych kłotni, a to
>> skandal, ale mąż jest tak porywczy, że nie potarfi się pohamowac!
>> Kiedyś mąż stwierdził, ze żyjemy razem wyłącznie dla dzieci!
>> Wiec wytrzymywac dalej te "huśtawki"?
>> Kto coś pomoże, doradzi?
>
> Hmmm... mozemy pogadac... ja jestem facetem i mam podobne doznania, tylko,
> ze zazdroszcze Ci udanego sexu, przynajmniej to jest OK! U mnie ito jest do
> dup* (raz na 2tyg lub gorzej i to po wielkich zachodach -kpina!)... Mysle o
> rozwodzie i nawet nie pzreraza mnie bycie samemu! Aha, mam 1 core (7lat) i
> tylko dla niej jestem z jej matką. Czytaj post ponizej "Rozwód". Zycze
> powodzenia
Chlopie to masz lepiej niz 90% facetow... ja mialem seks raz na 3-4
miesiace po slubie (mimo ze przed slubem ani na partnerki ani inne sprawy
nie narzekalem) od grudnia 2006 nie mam nic... masz pytania?
Kri Z
From: "Xena" <xena2007_blabla op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczego?=
W wiadomości:1hwps7isf5ifk.1ipxc32n9t5ew$.dlg 40tude.net,
ps <bum cyk.cyk> napisał(a):
> Dnia 15 Jul 2007 04:17:22 +0200, Naparstek napisał(a):
>
>> Witam wszystkich
>>
>> Mój mąż pewnego niedzielnego poranka powiedział mi, że odchodzi, że
>> mnie nie kocha, że chce się rozwieść. Wszystkiego dowiedziałam się
>> naraz, nie było wcześniej sygnałów, ostatnie lata żyłam w
>> przekonaniu, że jest między nami bardzo dobrze. Sam powiedział, że
>> wiele nas łączy, dziecko (7 lat), pasje, zainteresowania, myslimy
>> podobnie, nadajemy na tych samych falach... ale odchodzi bo czegoś
>> jeszcze w życiu pragnie, brakuje mu namiętności, tej którą czuje się
>> na początku zakochania... Nie muszę mówić, że przeżyłam szok, nadal
>> w nim jestem, zbieram się powoli, nie mogę jednak zrozumieć
>> dlaczego, dlaczego tak się stało, dlaczego odchodzi mówiąc raczej
>> niewiele. Po 3 tygodniach od tej informacji wyprowadził się z domu.
>> Wystącił mi wszelkie argumenty za walką o związek mówiąc, że mnie
>> nie kocha. Cóż mu mogłam powiedzieć? Powiedziałam, proszę drzwi
>> otwarte. Ale jednocześnie serce mi pękało z żalu, bo mamy córkę,
>> jestem ja, która nie może zrozumieć, jak to sie dzieje, jak to się
>> stało, że nie zauważyłam symptomów takiego rozłamu w uczuciach.
>> Żyłam w poczuciu bycia kochaną, wyjątkowo kochaną, mówił mi to
>> często, czułam to, czułam że mnie kocha. Jak go zapytałam o to,
>> powiedział, że mówił tak, bo czuł, że ja tego potrzebuję.
>> Wyobrażacie sobie taki ból?
>>
>> Pozdrawiam
>> Naparstek
>
> A jakies konkrety? Czy tylko chcesz zobaczyc odzew ludzi ujawniajacych
> swoje problemy? Nie napisalas nic wymagajac ekshibicjonizmu...
>
A jakich wymagasz konkretów? PRzecież napisała - mąż ni stąd ni z owąd
postanowił odejść, bo nie czuł się spełniony w tym związku. Co ma dziewczyna
napisać, żeby Cię zadowolić? O której to było czy w jaki dzień tygodnia -
pytam jak najbardziej poważnie, bo nie rozumiem jakich można chcieć domagać
się konkretów.
pozdrawiam Tatiana
--
Łatwiej jest walczyć o zasady, niż żyć zgodnie z nimi.
From: "Karoll" <karol.roztwuniec wp.plNOSPAM>
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
pytam jak najbardziej poważnie, bo nie rozumiem jakich można chcieć domagać
> się konkretów.
Np dlaczego nie wiodło się w seksie od urodzenia dziecka.
Tzn wytrzymał 7 lat
K
From: "Xena" <xena2007_blabla op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczego?=
W wiadomości:f7e7ib$jbl$1 news.onet.pl,
Karoll <karol.roztwuniec wp.plNOSPAM> napisał(a):
> pytam jak najbardziej poważnie, bo nie rozumiem jakich można chcieć
> domagać
>> się konkretów.
>
> Np dlaczego nie wiodło się w seksie od urodzenia dziecka.
> Tzn wytrzymał 7 lat
>
Przecież dziewczyna nic na ten temat nie napisałą, jakoby im się w seksie
nie wiodło.
Wręcz przeciwnie - odczytałam fragmenty jej postu jako nagle przerwaną
sielankę:
> Wszystkiego dowiedziałam się naraz, nie było
> wcześniej sygnałów, ostatnie lata żyłam w przekonaniu, że jest między nami
> bardzo dobrze.
> odchodzi bo czegoś jeszcze w życiu pragnie, brakuje mu namiętności, tej
> którą
> czuje się na początku zakochania...
> jestem ja, która nie może zrozumieć, jak to sie dzieje, jak to się stało,
> że
> nie zauważyłam symptomów takiego rozłamu w uczuciach. Żyłam w poczuciu
> bycia
> kochaną, wyjątkowo kochaną, mówił mi to często, czułam to, czułam że mnie
> kocha.
Więc o jakie konkrety chodzi?
pozdrawiam Tatiana
--
Należy na tyle się zestarzeć, na ile trzeba zmądrzeć
/Stanisław Wróblewski/
From: "Naparstek" <manauWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
> Np dlaczego nie wiodło się w seksie od urodzenia dziecka.
> Tzn wytrzymał 7 lat
Nie wspominałam o sexie.
Pozdrawiam
Naparstek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: Smok Eustachy <smok_eurtachy poczta.onet.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczeg?=
Karoll pisze:
> pytam jak najbardziej poważnie, bo nie rozumiem jakich można chcieć domagać
>> się konkretów.
>
> Np dlaczego nie wiodło się w seksie od urodzenia dziecka.
> Tzn wytrzymał 7 lat
>
Chłopie chyba Ci się wątki pomiszały. Poczytaj raz jeszcze wszystko w/g
wątków.
2. Wydaje się, że po prostu owemu mężowi się znudziło, a wtedy każdy
powód jest dobry.
Jaki ma temperament?
> K
Smok Eustachy
From: "Karoll" <karol.roztwuniec wp.plNOSPAM>
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
> Nie wspominałam o sexie.
Pytałaś dlaczego
To ci napisałem.
K
From: Lukasz Kozicki <ROT13yxbmvpxv vg.cy.invalid>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczeg?=
Naparstek napisał/wrote dnia/on 2007-07-15 04:17:
> odchodzi bo czegoś jeszcze w życiu pragnie, brakuje mu namiętności, tej którą
> czuje się na początku zakochania...
Może Twój mąż myli miłość z zauroczeniem - tak, jakby on sam (albo Wy oboje)
przez lata małżeństwa nie rozwinął miłości narzeczeńskiej w miłość dojrzałą.
Jeśli tak jest, to pewnie znów sie zawiedzie...
> Nie muszę mówić, że przeżyłam szok, nadal w nim jestem, zbieram się powoli,
> nie mogę jednak zrozumieć dlaczego, dlaczego tak się stało, dlaczego odchodzi
> mówiąc raczej niewiele. Po 3 tygodniach od tej informacji wyprowadził się z
> domu.
Ciekawe i być może cenne może być sprawdzenie dokąd się wyprowadził.
> Wystącił mi wszelkie argumenty za walką o związek mówiąc, że mnie nie kocha.
Być może tylko mu się wydaje ze Cię nie kocha, bo przez lata Waszego związku
nie dowiedział się czym jest miłość i że musi ona ewoluować.
Jeśli wytrzymasz tę próbę i będziesz w stanie mu wybaczyć, być może on sam
za jakiś czas (tygodnie? miesiące?) doceni co stracił i odkryje, że naprawdę
kochał Ciebie i Wasze dziecko - a w takim wypadku walka o Wasz związek może
jeszcze nie jest przegrana.
Pozdrawiam,
--
ŁK
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: Rozwód
Dnia Fri, 13 Jul 2007 12:33:10 +0200, Adaq napisał(a):
> Użytkownik "ps" <bum cyk.cyk> napisał w wiadomości
> news:1hqbpddamepbp.13ysklzr8wamf.dlg 40tude.net...
>> Dnia Thu, 12 Jul 2007 20:24:40 +0200, Adaq napisał(a):
>>> Witam, widzę, że rozwód jest nieunikniony, więc chciałbym poczytać o
>>> czekających mnie procedurach, kosztach,... itd, itp. Da ktoś namiar na
>>> linki? Z góry dziekuje
>> Hmmm a jaka jest sytuacja (nie tylko twoja) ale CALEJ Twojej rodziny. Te
>> informacje maja wplyw na procedury i koszta... o konsekwencjach w aspekcie
>> psychicznym nie wspominam, bo jak wynika z Twojego posta sa to rzeczy na
>> poziomie "itd, itp"
>> Kri Z
>> A odpowiadajac najprosciej jak sie da - nie ma wspolnych dzieci i rozklad
>> potwierdzony zgodnie przez strony - 1 termin, zero swiadkow przy braku
>> orzekania o winie - zdecydowanie mniej niz na slub i wesele
>> Sorry ale z tresci posta wnioskuje, ze jestes osoba totalnie
>> nieodpowiedzialna - zero konkretow i chec dzialania "na szybko"...
>> Coz szczescia zycze...
>
> UZUPELNIENIE: widzę, że poprzedni moj post był zbyt "szorstki", wiec, jeśli
> Pana/Panią "ps" uraziłem, to przepraszam ,nie było to moim zamiarem. B.
> dziekuje,ze zechiał pan/Pani wziąść udział w dyskusji. Załóżmy wariant
> najprostszy: rozklad potwierdzony wspolnie przez strony, choc jest 1
> dziecko i ból wielki...
> Obydwoje nie mozemy sobie poradzic z sobą (totalnie inne charaktery, brak
> kontaktu i zrozumienia, inne potrzeby, zainteresowania, gra na nerwach....),
> trwa to juz 7 lat. Zona nie pracuje i nigdy nie pracowala! Ja haruje jak wol
> po 12h, ale zona tego nie rozumie. Dzieciak ma 6.5L, a ożeniłem się...
> "honorowo", bo rozstawaliśmy się i wpadliśmy, choc moze ONA zrobila to
> specjalnie? W kazdym bądź razie tylko sex nam wychodzil przed malzenstwem,
> a po juz go nie bylo. Przez 7 lat probowalem cos robic, ale nic z tego wiec
> zaczynam coraz powazniej myslec o rozwodzie. Nie chce tkwic w tej psychozie
> dalej, ostaecznie nawet wolę być sam -taka prawda po krótce i boli jak
> chole**
> Serdecznie pozdrawiam wszystkich
Spokojnie :) - procedury Ci napisalem, zapomnialem o kosztach - jak bez
prawnikow 600 zl wpis, jezeli bedzie bez orzekania o winie z ustalonymi
sprawami 300 Ci zwroca.
Jak slusznie ktos napisal dogadaj sie, bo bedziesz mial kaszane w Sadzie,
co do podzialu majatku, co do alimentow itd itp.
Ale jak widze bez wojny raczej sie nie obedzie i bedzie Ci udawadniala
wine, wiadomo alimenty na zone sie przydadza osobie niepracujacej...
Jak widzisz pytanie o konkrety nie mialo charakteru wtracania sie ani
oczekiwania opowiesci dziwnej tresci... Wiesz o rozwodzie i procedurach nie
da sie w piec minut, chociaz niektorzy tak wazna decyzje jaka jest
"rozwodzimy sie" podejmuja w takim czasie.
Pozdrawiam
Kri Z
Kosmetyki naturalne
From: "Adaq" <Adaq_TNIJ op.pl>
Subject: Re: Rozwód
(...)
> Spokojnie :) - procedury Ci napisalem, zapomnialem o kosztach - jak bez
> prawnikow 600 zl wpis, jezeli bedzie bez orzekania o winie z ustalonymi
> sprawami 300 Ci zwroca.
> Jak slusznie ktos napisal dogadaj sie, bo bedziesz mial kaszane w Sadzie,
> co do podzialu majatku, co do alimentow itd itp.
> Ale jak widze bez wojny raczej sie nie obedzie i bedzie Ci udawadniala
> wine, wiadomo alimenty na zone sie przydadza osobie niepracujacej...
> Jak widzisz pytanie o konkrety nie mialo charakteru wtracania sie ani
> oczekiwania opowiesci dziwnej tresci... Wiesz o rozwodzie i procedurach
> nie da sie w piec minut, chociaz niektorzy tak wazna decyzje jaka jest
> "rozwodzimy sie" podejmuja w takim czasie.
> Pozdrawiam
> Kri Z
Dzięki
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: Rozwód
Dnia Mon, 16 Jul 2007 21:08:13 +0200, Adaq napisał(a):
> Dzięki
Nie ma za co. Przedstawione przez Ciebie dane jak i moja odpowiedz nie
wyczerpuje nawet kilku procent problemu. Na Twoim miejscu (po spisaniu
sobie najwazniejszych pytan) bym poszedl do prawnika, ktory w rozwodach
siedzi, zapytal o cene porady prawnej (powinno byc 100-200 zl za porade) i
sie dokladnie dowiedzial, po dokladnym (prywatnym) przedstawieniu faktow.
Wiesz na takich sprawach jak rozwod nie ma co oszczedzac... niech Ci walna
alimenty na zone np 500-700 zl (w ciagu roku masz juz ladnych pare tysiecy)
O alimentach na dziecko nie wspominam, bo wiadomo zona moze okazac sie...
ale dziecko sprawa swieta (wiem jak ciezko nie robic projekcji negatywnych
uczuc z "nielubianego" partnera na dziecko, ale tak powinni robic dorosli
ludzie - dziecko nie jest w tym winne, moze jak dorosnie zrozumie) Wiesz
nie oceniam Cie i rozumiem, ze cos Cie pchnelo do decyzji o rozwodzie,
pisze o nastawieniu gdyz, o ile dobrze pamietam, napisales w ktoryms poscie
"dzieciak" a nie jest to okreslenie przepelnione miloscia. Co do
malzenstwa... coz jak pokazuja statystyki (i nie tylko) nie jest to zbyt
szczesliwa instytucja, ale calkiem przewidywalna - kryzysy nastepuja po ok
1,7-8,10-11 roku "pozycia" da sie przezyc ;) Miodu nie ma, sa obowiazki -
moze bedziesz mial szczescie i samemu lub z kims nowym bedzie Ci lepiej
przez kilka lat, a moze nie. Zastanow sie, nie ma malzenstw idealnych i
takiego tez nie znajdziesz, czy sie odnajdziesz w singlowaniu hmmm na jakis
czas pewnie tak ;) ale niestety wszyscy uwazamy ze mamy prawo, a i tak
nasza rola polega na placeniu rachunkow, podatkow itd (niezaleznie od
plci). Niestety. Ale zawsze mozesz kupic sobie np wedke i uciec co jakis
czas nad wode. Przyda sie Tobie i Twojej (jeszcze) zonie. Po rozwodzie
bedziesz mial mniej czasu, zwlaszcza jak zaczniesz szukac i znajdziesz.
Twoj wybor i Twoja decyzja, ale nigdy nie jest tak slodko ;)
Pozdrawiam
Kri Z
PS nie jestem Twoim tesciem, kochankiem Twojej zony czy tez kimkolwiek
zainteresowanym Twoim zyciem, Twoje decyzje mam w dupie, a to co napisalem
napisalem bardziej dla siebie ;)
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?M=B1=BF?= odchodzi i nie wiem dlaczego
Dnia 16 Jul 2007 01:21:42 +0200, Naparstek napisał(a):
>> Np dlaczego nie wiodło się w seksie od urodzenia dziecka.
>> Tzn wytrzymał 7 lat
>
> Nie wspominałam o sexie.
>
> Pozdrawiam
> Naparstek
Witaj
Jak nie pisalas jak pisalas... "brakuje mu namiętności". Ma dosc marazmu i
zaspokajania potrzeb rodziny jako jedyny cel zycia. Kiedy ostatnio
byliscie w kinie, kiedy rozmawialiscie o sprawach "nierodzinnych"??
Rozmawiacie "oczymkolwiek" poza proza zycia? Nie atakuje Cie, ale tak
niestety wyglada zycie wiekszaci z nas - kobiety potrzebujace stabilizacji
i faceci chcacy odrobiny wolnosci w zyciu (czesto pozornie) Moze to jego
wolanie o milosc w poczuciu bycia "uwiklanym". My faceci jestesmy
zdecydowanie badziej uczuciowi (dla wielu kobiet jest to synonim
niedojrzalosci) niz kobiety.
Pozdrawiam z meskiego punktu widzenia :)
Kri Z
From: manau op.pl
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
> Dnia 16 Jul 2007 01:21:42 +0200, Naparstek napisał(a):
> Jak nie pisalas jak pisalas... "brakuje mu namiętności". Ma dosc marazmu i
> zaspokajania potrzeb rodziny jako jedyny cel zycia.
Że ma dosyć marazmu to wiem :) Ale marazm to coś, co się ma w sobie i choćbym
była zaskakująca i świetna, mój mąż już jest takim typem, wiecznie
nieszczęśliwym.
>Kiedy ostatnio
> byliscie w kinie,
To nie to. Do kina lataliśmy często, poza tym mamy wspólne zainteresowania,
hobby, wpólnie robiliśmy masę rzeczy. Cieszyło nas to, mieliśmy wspólne
sukcesy.
> kiedy rozmawialiscie o sprawach "nierodzinnych"??
Pozarodzinnych? Wiecznie. mało za to o sprawach rodzinnych. Mąż jakoś się nie
otwierał na rozmowy o uczuciach, problemach.
> Rozmawiacie "oczymkolwiek" poza proza zycia?
Wyłącznie.
> Nie atakuje Cie, ale tak
> niestety wyglada zycie wiekszaci z nas - kobiety potrzebujace stabilizacji
> i faceci chcacy odrobiny wolnosci w zyciu (czesto pozornie)
Ale zgadza się, ja to wiem, i nie masz pojęcia jak mnie to wkurza, ostatnio
mam bardzo złe zdanie o rodzie męskim. Nie mogę Was zaakceptować, zrozumieć.
> Moze to jego
> wolanie o milosc w poczuciu bycia "uwiklanym". My faceci jestesmy
> zdecydowanie badziej uczuciowi (dla wielu kobiet jest to synonim
> niedojrzalosci) niz kobiety.
Ech... Niby tacy sami ale jednak każdy się czymś różni. Ty tak, a mój mąż
jakoś inaczej.
> Pozdrawiam z meskiego punktu widzenia :)
Nie wiem czy mój jest wyjątkowo żeński. Ale może będzie jakaś dyskusja przy
okazji.
Pozdrawiam
Naparstek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "Naparstek" <manauWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
> Naparstek napisał/wrote dnia/on 2007-07-15 04:17:
> Może Twój mąż myli miłość z zauroczeniem - tak, jakby on sam (albo Wy oboje)
> przez lata małżeństwa nie rozwinął miłości narzeczeńskiej w miłość dojrzałą.
> Jeśli tak jest, to pewnie znów sie zawiedzie...
Jest tak na pewno, znam go jak siebie samą. On sam powiedział, że znam go jak
nikt na świecie. Jak mu powiedziałam czym jest namiętność, taka na początku
zauroczenia, kiedy się pożąda tej drugiej osoby i chciałoby się ją niemal
pochłonąć, i gdy powiedziałam, że to mija, bo musi, bo nie moglibyśmy
normalnie funkcjonować, to zapytał "skąd to wiem". Ręce mi opadły.
W ustach siedemnastolatka takie pytanie byłoby na miejscu.
> Ciekawe i być może cenne może być sprawdzenie dokąd się wyprowadził.
Mieszka niedaleko nas. Wynajął mieszkanie. Na początku nawet się ucieszyłam,
był to etap kiedy zwyczajnie chciałam go widzieć. Teraz tak już nie jest. Ja
się teraz też zmieniłam od tego dnia kiedy mi oświadczył, że daje nogę.
> Być może tylko mu się wydaje ze Cię nie kocha, bo przez lata Waszego związku
> nie dowiedział się czym jest miłość i że musi ona ewoluować.
Ale ja wiem, że tak jest. Nie jestem jednak w stanie zadbać o to, aby on
dojrzał. To osobista sprawa każdego człowieka, jest mi cholernie przykro, że
to taki dzieciak.
W dodatku już go nie ma.
> Jeśli wytrzymasz tę próbę i będziesz w stanie mu wybaczyć, być może on sam
> za jakiś czas (tygodnie? miesiące?) doceni co stracił i odkryje, że naprawdę
> kochał Ciebie i Wasze dziecko - a w takim wypadku walka o Wasz związek może
> jeszcze nie jest przegrana.
Może. Może tak będzie, ale widzisz... ja nie wiem czy za jakiś czas nadal będę
go chciała. Z obecnej pozycji, dziś jeszcze chcę, ale nie wiem co będzie za
powiedzmy pół roku. Już okrzepłam, już łapię pion, już zaczynam widzieć świat
i może się okazać, że bez niego jest lepszy.
Pozdrawiam
Naparstek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "Xena" <xena2007_blabla op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?=5Bprywata=5D_Re:_M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczego?=
Naparstku - dostałaś ode mnie maila na priv?
pozdrawiam Tatiana
--
Myślę, że w pewnym wieku
nasze piękno nosimy już tylko wewnątrz siebie
i że uzewnętrznia się ono dopiero wtedy,
kiedy je w nas poruszy miłość
/Urszula Kozioł/
From: "Naparstek" <manauWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: [prywata] Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
Tak tak, już odpisałam.
Pozdrawiam
Naparstek
> Naparstku - dostałaś ode mnie maila na priv?
>
> pozdrawiam Tatiana
> --
> Myślę, że w pewnym wieku
> nasze piękno nosimy już tylko wewnątrz siebie
> i że uzewnętrznia się ono dopiero wtedy,
> kiedy je w nas poruszy miłość
> /Urszula Kozioł/
>
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "ada" <2101.adamWYTNIJTO gmail.com>
Subject: Rozwód i alimenty
Rozwód i alimenty
http://rozwod-alimenty.zlotemysli.pl/czytajdalej.php
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: truskawa <pomaranczowo vp.pl>
Subject: =?iso-8859-2?q?Re:_M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczego?=
On 15 Lip, 04:17, "Naparstek" <manauWYTNI... op.pl> wrote:
> Witam wszystkich
>
> M=F3j m=B1=BF pewnego niedzielnego poranka powiedzia=B3 mi, =BFe odchodzi=
, =BFe mnie nie
> kocha, =BFe chce si=EA rozwie=B6=E6. Wszystkiego dowiedzia=B3am si=EA nar=
az, nie by=B3o
> wcze=B6niej sygna=B3=F3w, ostatnie lata =BFy=B3am w przekonaniu, =BFe jes=
t mi=EAdzy nami
> bardzo dobrze. Sam powiedzia=B3, =BFe wiele nas =B3=B1czy, dziecko (7 lat=
), pasje,
> zainteresowania, myslimy podobnie, nadajemy na tych samych falach... ale
> odchodzi bo czego=B6 jeszcze w =BFyciu pragnie, brakuje mu nami=EAtno=B6c=
i, tej kt=F3r=B1
> czuje si=EA na pocz=B1tku zakochania... Nie musz=EA m=F3wi=E6, =BFe prze=
=BFy=B3am szok, nadal
> w nim jestem, zbieram si=EA powoli, nie mog=EA jednak zrozumie=E6 dlaczeg=
o, dlaczego
> tak si=EA sta=B3o, dlaczego odchodzi m=F3wi=B1c raczej niewiele. Po 3 tyg=
odniach od
> tej informacji wyprowadzi=B3 si=EA z domu. Wyst=B1ci=B3 mi wszelkie argum=
enty za walk=B1
> o zwi=B1zek m=F3wi=B1c, =BFe mnie nie kocha. C=F3=BF mu mog=B3am powiedzi=
e=E6? Powiedzia=B3am,
> prosz=EA drzwi otwarte. Ale jednocze=B6nie serce mi p=EAka=B3o z =BFalu, =
bo mamy c=F3rk=EA,
> jestem ja, kt=F3ra nie mo=BFe zrozumie=E6, jak to sie dzieje, jak to si=
=EA sta=B3o, =BFe
> nie zauwa=BFy=B3am symptom=F3w takiego roz=B3amu w uczuciach. =AFy=B3am w=
poczuciu bycia
> kochan=B1, wyj=B1tkowo kochan=B1, m=F3wi=B3 mi to cz=EAsto, czu=B3am to, =
czu=B3am =BFe mnie
> kocha. Jak go zapyta=B3am o to, powiedzia=B3, =BFe m=F3wi=B3 tak, bo czu=
=B3, =BFe ja tego
> potrzebuj=EA. Wyobra=BFacie sobie taki b=F3l?
>
> Pozdrawiam
> Naparstek
>
> --
> Wys=B3ano z serwisu OnetNiusy:http://niusy.onet.pl
Witam
pewnie, ze bol. Z tego co piszesz to kilka lat spedzilas w wirualnej
rzeczywistosci, ktora pomog Ci stworzyc Twoj maz. Zrobil to pewnie ze
wzgledu na dziecko i dla swietego spokoju. Mezczyzni wola sie
dostosowac do sytuacji. Bol, ze tego nie zauwazylas. A nie zauwazylas,
bo chcialas zyc w swiecie, w ktorym malzenstwo to jedzenie sobie z
dziubkow i mowienie codziennie "tak kocham cie". Widze tu za duzy wpyw
reklam margaryny i Magdy M. Mezowi widac jednak sie to troche
przejadlo. Plus, ze zdobyl sie na takie wyzwanie jak ZMIANA. Widac on
jeszcze nie zabil w sobie do konca potrzeby prawdziwych uczyc. Jak
chcesz odzyskac meza to :
1=2E przestan sie w koncu dziwic, obudz sie,
2=2E pomysl jaka kiedys bylas osoba, co Twojego meza zaintrygowalo w
Tobie, ze sie zakochal,
3=2E zacznij zyc rzeczywistascia, a nie zludzeniami.
Zycze powodzenia
Truskawa
Serwer wirtualny
From: "Naparstek" <manauWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
> On 15 Lip, 04:17, "Naparstek" <manauWYTNI... op.pl> wrote:
> pewnie, ze bol. Z tego co piszesz to kilka lat spedzilas w wirualnej
> rzeczywistosci, ktora pomog Ci stworzyc Twoj maz. Zrobil to pewnie ze
> wzgledu na dziecko i dla swietego spokoju. Mezczyzni wola sie
> dostosowac do sytuacji. Bol, ze tego nie zauwazylas. A nie zauwazylas,
> bo chcialas zyc w swiecie, w ktorym malzenstwo to jedzenie sobie z
> dziubkow i mowienie codziennie "tak kocham cie".
No nieeee :) Bez żartów, nie uważam tak, masz za mało danych żeby tak
twierdzić. Mam zupełnie inną wizję małżeństwa, mam sprecyzowaną opinię na
temat związku i nie ma nic wspólnego z Magdą M. Przy okazji - nie oglądam.
> Widze tu za duzy wpyw
> reklam margaryny i Magdy M. Mezowi widac jednak sie to troche
> przejadlo.
Toż przecież wiem, że mu się przejadło.
> Plus, ze zdobyl sie na takie wyzwanie jak ZMIANA. Widac on
> jeszcze nie zabil w sobie do konca potrzeby prawdziwych uczyc.
Tak tak, nie zabił. Ja - ot los - jakoś też nie zabiłam.
> Jak
> chcesz odzyskac meza to :
> 1. przestan sie w koncu dziwic, obudz sie,
> 2. pomysl jaka kiedys bylas osoba, co Twojego meza zaintrygowalo w
> Tobie, ze sie zakochal,
> 3. zacznij zyc rzeczywistascia, a nie zludzeniami.
> Zycze powodzenia
No to się obudzę, pomyślę i zacznę. Normalnie wezmę te Twoje rady i zacznę tak
robić. ;)
Pozdrawiam
Naparstek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "Pawel" <pawel.janas poczta.onet.eu>
Subject: Rodzina
Witam
Mam pewna watpliwosc co zakresu slowa rodziana. Zjazdy duzych rodzin gromadza
kilkaset osob, czesto sobie obcych/nieznanych. Czy jest jakies kryterium
okreslajace kto jest dla mnie "rodzina"? Czy np. maz siostry meza siostry zony
to jest dla mnie jakas roodzina?
pozdrawiam, Pawel
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: Rozwód i alimenty
Dnia 18 Jul 2007 11:06:02 +0200, ada napisał(a):
> Rozwód i alimenty
>
> http://rozwod-alimenty.zlotemysli.pl/czytajdalej.php
SPAM nie SPAM ale NTG ;)
Tu jest grupa RODZINA a nie alimenty, rozwody itd.
A powaznie szkoda, ze ta grupa czesto sluzy tematam jak roz$#$%c rodzine a
nie jak ja budowac, wspierac a w trudnych momentach ratowac...
Kri Z
From: ps <bum cyk.cyk>
Subject: Re: Rodzina
Dnia 18 Jul 2007 21:42:42 +0200, Pawel napisał(a):
> Witam
> Mam pewna watpliwosc co zakresu slowa rodziana. Zjazdy duzych rodzin gromadza
> kilkaset osob, czesto sobie obcych/nieznanych. Czy jest jakies kryterium
> okreslajace kto jest dla mnie "rodzina"? Czy np. maz siostry meza siostry zony
> to jest dla mnie jakas roodzina?
> pozdrawiam, Pawel
Witaj :)
Niestety (chyba) jest, ale ustalenie granic pomiedzy "rodzina" a "piata
woda po kisielu" bywa trudne ze wzgledu na emocjonalne, finansowe,
grzecznosciowe nastawienie/odniesienie do pojecia rodzina. Prawo stosuje
sensowniejsze kryteria okreslajac kto jest krewnym (wiezy krwi) a kto
powinowatym (ktore powstaja w wyniku zawiazania wezla prawnego miedzy
malzonkami a w konsekwencji (upraszaczajac) i ich krewnymi) jak i w obu
kategoriach wskazuje stopnie/linie tych zwiazkow "rodzinnych". Scislej
definicji raczej nie znajdziesz, najda ja Ci/ci ktorzy beda chcieli pomoc
lub beda oczekiwali pomocy ;) Generalnie okreslenie rodzina chyba nalezy
traktowac jako zwiazek bardzo bliskich (w zalozeniach) sobie osob (popatrz
na okreslenie np "Rodzina radia m...", "jak rodzina", "bracia w wierze"
itd.
Pozdrawiam i milego zglebiania tematu... w koncu podobno wszyscy pochodzimy
ze zwiazku osob ktore, gdyby zyly, obchodzilyby imieniny 24 grudnia. ;)
Kri Z
From: "Xena" <xena2007_blabla op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_M=B1=BF_odchodzi_i_nie_wiem_dlaczego?=
W wiadomości:7b9b.0000007f.469de862 newsgate.onet.pl,
Naparstek <manauWYTNIJTO op.pl> napisał(a):
> Mam zupełnie inną wizję małżeństwa, mam sprecyzowaną
> opinię na temat związku i nie ma nic wspólnego z Magdą M. Przy okazji
> - nie oglądam.
>
Skoro nie oglądasz, to skąd wiesz, że wizję masz inną?
pozdrawiam Tatiana
--
Kto kocha bardziej, jest zawsze podległy i musi cierpieć
/Thomas Mann/
From: "Naparstek" <manauWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: Mąż odchodzi i nie wiem dlaczego
> W wiadomości:7b9b.0000007f.469de862 newsgate.onet.pl,
> Naparstek <manauWYTNIJTO op.pl> napisał(a):
> Skoro nie oglądasz, to skąd wiesz, że wizję masz inną?
Nie mam innej od "Magdy M" ale inną od "spijania sobie z dziubków".
Pozdrawiam nocą
Naparstek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "Xena" <xena2007_blabla op.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Rozw=F3d_i_alimenty?=
W wiadomości:7b9b.00000062.469dd7f9 newsgate.onet.pl,
ada <2101.adamWYTNIJTO gmail.com> napisał(a):
> Rozwód i alimenty
>
> http://rozwod-alimenty.zlotemysli.pl/czytajdalej.php
Już pominę, że ta grupa to nie o rozwodach a wręcz przeciwnie, to może
oznakowywał(a)byś spam wstrępny spamerze - hę?
2101.adam gmail.com - to właściwy adres? ;-p
nie pozdrawiam
Xena zła
From: Lukasz Kozicki <ROT13yxbmvpxv vg.cy.invalid>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Rozw=F3d_i_alimenty?=
Xena napisał/wrote dnia/on 2007-07-20 00:05:
> W wiadomości:7b9b.00000062.469dd7f9 newsgate.onet.pl,
> ada <2101.adamWYTNIJTO gmail.com> napisał(a):
>> Rozwód i alimenty
>> (...)
> Już pominę, że ta grupa to nie o rozwodach a wręcz przeciwnie
Nie jesteś przypadkiem zbyt pryncypialna? Wprawdzie rozwód
jest wielkim złem dla rodziny i społeczeństwa, ale niestety
jest już trwałym elementem życie rodzinnego, więc ta grupa
- poniekąd - zajmuje się również sprawą rozwodów. Przejrzyj
tylko kilka ostatnich wątków, a i zajrzyj też do opisu grupy
http://www.usenet.pl/opisy/pl.soc.rodzina - gdzie literalnie
wymienia się >>wymianę doświadczeń we wszelkich sytuacjach
"okołorodzinnych" - zarówno tych dobrych, jak i tych złych<<
Pozdrawiam i życzę mniej zacietrzewienia...
--
ŁK
From: siwa <siwa BEZ_TEGO.gazeta.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Rozw=F3d_i_alimenty?=
Lukasz Kozicki <ROT13yxbmvpxv vg.cy.invalid> napisał(a):
> Pozdrawiam i życzę mniej zacietrzewienia...
Na okolice złotychmysli jednak uczulam. To naprawdę spam.
--
s i w a