Tanio - rejestrowanie domen pl
From: "Yola" <azzazzellice poczta.fm>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Stało się raz, że wiadomość <f7vpin$9ih$1 news.onet.pl> podsygnowana "Hanna
Burdon" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności duszom:

> Ja się na wszelki wypadek wstrzymałam do dziś z pisaniem [p], żeby
> przemyśleć ostateczny werdykt. :-) A czemu jesteś wściekła?

Lista ofiar.
B
A
R
D
Z
O
..
Z
A
K
A
M
U
F
L
O
W
A
N
E
..
S
P
O
I
L
E
R
Y
Zwłaszcza dwie nie ludzkie (rozdział 4 oraz 23) oraz dwie absolutnie bez
potrzeby fabularnej (co by mnie tak nie wkurzyło, jakbym im nie kibicowała).
Oraz to, kto *nie* zginął.
Otóż, Rowling powiadała była, że miała od początku plan jak to się skończy.
I jedna postać była do odstrzału od początku, ale jak pisała ten siódmy ton,
to postanowiła, że ten ktoś przeżyje. Kto Ci pasuje? Bo mi pasuje w to
miejsce jej ulubieniec. A moich ulubieńców od tomu piątego systematycznie
wykańcza. A co najmniej dwie sobie mogła odpuścić.
Stąd jestem wściekła.

--
-Yola-
There's no such thing as an obscure reference when geeks are involved. (UF)
LOTD: http://www.krzysztof-rutkowski.art.pl


From: Jerzy Nowak <007_bez_spamu megapolis.pl>
Subject: Re: Pytanie o =?ISO-8859-2?Q?w=B3a=B6ciciela_praw_do_druku?=
piotr.boratyn gmail.com napisał(a):
> Witam.
> Może będziecie w stanie mi pomóc. Czy jest sposób na to, aby
> dowiedzieć się kto jest aktualnym właścicielem praw do druku książki,
> która była wydana powiedzmy 10 lat temu?

Autor, wydawnictwo a czasami tłumacz.
pozdr. Jerzy


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
In news:f806pu$lj8$1 news.agh.edu.pl, Yola wrote:
> Lista ofiar.
> B
> A
> R
> D
> Z
> O
> .
> Z
> A
> K
> A
> M
> U
> F
> L
> O
> W
> A
> N
> E
> .
> S
> P
> O
> I
> L
> E
> R
> Y
> Zwłaszcza dwie nie ludzkie (rozdział 4 oraz 23)
Urqjvtn v Mterqrx...

> oraz dwie absolutnie
> bez potrzeby fabularnej
Yhcva v Gbaxf?
Xgbś j ovgjvr zhfvnł mtvaąć, v gnx Ebjyvat bfmpmęqmvłn żlpvr
anwtłójavrwfmlz obungrebz. Tqlol mnovłn znzę Jrnfyrl, gb ol qbcvreb olłb!

> (co by mnie tak nie wkurzyło, jakbym im nie
> kibicowała). Oraz to, kto *nie* zginął.
> Otóż, Rowling powiadała była, że miała od początku plan jak to się
> skończy. I jedna postać była do odstrzału od początku, ale jak pisała
> ten siódmy ton, to postanowiła, że ten ktoś przeżyje. Kto Ci pasuje?
> Bo mi pasuje w to miejsce jej ulubieniec.
Manpml fvę Uneel? Gb ol anjrg cnfbjnłb. M yvgrenpxvrtb chaxgh jvqmravn
olłbol pulon yrcvrw, tqlol mtvaął, ahzre m Xvat'f Pebff j punenxgremr
cemrqcbyn avron v sentzragh qhfml YI j cbfgnpv jlpułbfgnartb qmvrpxn cbq
xemrfłrz śerqavb zv cemlcnqł qb thfgh. J btóyr avr yhovę gnxvrtb mtvaął,
avr mtvaął, n zbżr wrqanx mtvaął, avr wrqanx avr mtvaął.

Nyr m qehtvrw fgebal, tqlol Uneel mbfgnł emrpmljvśpvr bqfgemrybal, gb
zvyvbal anfgbyngrx cbcrłavłlol fnzboówfgjb m ebmcnpml...

> A moich ulubieńców od tomu
> piątego systematycznie wykańcza.
N grenm zójvzl b Flevhfmh? N avr, zavr fvę ba avr oneqmb, n whż j gbzvr
fvóqzlz - enmrz m gnghfvrz Uneel'rtb - ebovyv zbpab avrcemlwrzar jenżravr.
Avr, Flevhfmn avr olłb zv żny. Fancr'n oneqmvrw.

> A co najmniej dwie sobie mogła odpuścić.
> Stąd jestem wściekła.

Hania
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pytanie_o_w=B3a=B6ciciela_praw_do_druku?=
In news:f80bjg$rvb$1 atlantis.news.tpi.pl, Jerzy Nowak wrote:
>> Może będziecie w stanie mi pomóc. Czy jest sposób na to, aby
>> dowiedzieć się kto jest aktualnym właścicielem praw do druku książki,
>> która była wydana powiedzmy 10 lat temu?
>
> Autor, wydawnictwo a czasami tłumacz.

Mam wrażenie, że prawami autorskimi najczęściej rozporządza agencja, ale
najłatwiej do niej dotrzeć zwracając się rzeczywiście do wydawnictwa bądź
do autora.

Hania
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: "Yola" <azzazzellice poczta.fm>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Stało się raz, że wiadomość <f80coe$5cd$1 news.onet.pl> podsygnowana "Hanna
Burdon" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności duszom:

> In news:f806pu$lj8$1 news.agh.edu.pl, Yola wrote:
>> Lista ofiar.
>> B
>> A
>> R
>> D
>> Z
>> O
>> .
>> Z
>> A
>> K
>> A
>> M
>> U
>> F
>> L
>> O
>> W
>> A
>> N
>> E
>> .
>> S
>> P
>> O
>> I
>> L
>> E
>> R
>> Y
>> Zwłaszcza dwie nie ludzkie (rozdział 4 oraz 23)
> Urqjvtn v Mterqrx...

Tak.

>> oraz dwie absolutnie bez potrzeby fabularnej
> Yhcva v Gbaxf?

Tak.

> Xgbś j ovgjvr zhfvnł mtvaąć, v gnx Ebjyvat bfmpmęqmvłn żlpvr
> anwtłójavrwfmlz obungrebz. Tqlol mnovłn znzę Jrnfyrl, gb ol qbcvreb
> olłb!

Spadaj. Było tam mnóstwo innych, prawie bezimiennych do odstrzału. Wcale nie
musiała akurat tych.

> Manpml fvę Uneel?

No nie przesadzajmy. Nie wierzę, żeby to *kiedykolwiek* planowała.
Untevq.

> N grenm zójvzl b Flevhfmh?

Tak. Oraz o osobie uśmierconej tom później.

> N avr, zavr fvę ba avr oneqmb, n whż j
> gbzvr fvóqzlz - enmrz m gnghfvrz Uneel'rtb - ebovyv zbpab
> avrcemlwrzar jenżravr. Avr, Flevhfmn avr olłb zv żny. Fancr'n
> oneqmvrw.

A mnie na odwrót. Choć jego też bardzo bardzo lubiłam. Ale zdawałam sobie
sprawę, że on nie mógłby normalnie żyć po tym jak to się skończy, absolutnie
nie miał do czego wracać, dla niego wszystko się skończyło dużo wcześniej.
Więc na to byłam jakoś przygotowana. Włącznie z całą tą historią ze
wspomnień. Nic mnie w niej nie zaskoczyło (no, może stosunek do mugoli
*odrobinkę*).


--
-Yola-
There's no such thing as an obscure reference when geeks are involved. (UF)
LOTD: http://www.ewawnukowa.pl


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
In news:f80fku$ob7$1 news.agh.edu.pl, Yola wrote:
>> Xgbś j ovgjvr zhfvnł mtvaąć, v gnx Ebjyvat bfmpmęqmvłn żlpvr
>> anwtłójavrwfmlz obungrebz. Tqlol mnovłn znzę Jrnfyrl, gb ol qbcvreb
>> olłb!
>
> Spadaj.

He he, no nie wyżywaj się na mnie, to nie ja strzelałam awadą kedawrą! :-)

> Było tam mnóstwo innych, prawie bezimiennych do odstrzału.
> Wcale nie musiała akurat tych.

Tych konkretnych może nie musiała, ale jakichś imiennych trzeba było. Mnie
to zawsze drażni, jak w książce giną sami bezimienni, tak jakby przyjaźń z
głównym bohaterem zapewniała nieśmiertelność. Chociaż fakt, że w tym cyklu
przyjaźń z głównym bohaterem jest śmiertelnie niebezpieczna... Jak w co
poniektórych serialach telewizyjnych o detektywach-amatorach, gdzie nie
pojadą na wakacje, to zaraz ktoś pada trupem.

>> Manpml fvę Uneel?
>
> No nie przesadzajmy. Nie wierzę, żeby to *kiedykolwiek* planowała.
> Untevq.

Aaa. To mi nie przyszło do głowy, jakoś nie miałam poczucia, żeby tej
postaci coś groziło. Chociaż fakt, że byłoby łzawie.

>> N grenm zójvzl b Flevhfmh?
>
> Tak. Oraz o osobie uśmierconej tom później.
>
>> N avr, zavr fvę ba avr oneqmb, n whż j
>> gbzvr fvóqzlz - enmrz m gnghfvrz Uneel'rtb - ebovyv zbpab
>> avrcemlwrzar jenżravr. Avr, Flevhfmn avr olłb zv żny. Fancr'n
>> oneqmvrw.
>
> A mnie na odwrót. Choć jego też bardzo bardzo lubiłam. Ale zdawałam
> sobie sprawę, że on nie mógłby normalnie żyć po tym jak to się
> skończy, absolutnie nie miał do czego wracać, dla niego wszystko się
> skończyło dużo wcześniej. Więc na to byłam jakoś przygotowana.
> Włącznie z całą tą historią ze wspomnień. Nic mnie w niej nie
> zaskoczyło (no, może stosunek do mugoli *odrobinkę*).

Mnie w zasadzie też nie. Ale liczę to autorce na plus: stworzyła postać
moim zdaniem bardzo konsekwentną, z której działań można było odgadnąć
motywację.
Czego się nie spodziewałam to fragmentu o Petunii, też dobry.

Hania
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: PB <pb.spam autko.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Ksi=B1zki?= szukam;-)

Dziendoberek;-)

Poszukuję ksiązki ktora daaaawno temu czytalem, niestety czas zatarl
tytul i autora. Natomiast pamietam co nieco z akcji.

Poczatek jak w Ramie Clarka - do ZIemi zbliza sie cygarowaty obiekt,
nasi tam leca, wchodza do srodka i odkrywaja ze sklada sie on z kilku
komor. Ostatnia jest na dlugo utyajniona, bo okazuje sie ze jest
nieskonczenie dluga, a na pewno dluzsza od statku z zewnatrz.
Rozpoczyna sie wyprawa wzdluz tej komory i okazuje sie ze statek nie
jest pozaziemskiego pochodzenia, a zrobili go ludzie z przyszlosci.

Ktos wspomoze sklerotyka tytulem i/lub autorem??? ;-)

Z gory dziekuje za okazana pomoc.

--
Pozdrawiam
Piotr Biegała


From: Maciej Wierzbicki <voovoos kis.p.lodz.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Ksi=B1zki_szukam=3B-=29?=
PB wrote on 2007-07-23 08:11:

> Poczatek jak w Ramie Clarka - do ZIemi zbliza sie cygarowaty obiekt,
> nasi tam leca, wchodza do srodka i odkrywaja ze sklada sie on z kilku
> komor. Ostatnia jest na dlugo utyajniona, bo okazuje sie ze jest
> nieskonczenie dluga, a na pewno dluzsza od statku z zewnatrz.

Greg Bear, "Eon" oraz kontynuacja zatytułowana "Wieczność". Wydane przez
Amber.

--
* Maciej Wierzbicki * At paranoia's poison door *
* VOO1-RIPE *


From: PB <pb.spam autko.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Ksi=B1zki_szukam=3B-=29?=
Mon, 23 Jul 2007 09:03:15 +0200, na pl.rec.ksiazki, Maciej Wierzbicki
napisał(a):

>> Poczatek jak w Ramie Clarka - do ZIemi zbliza sie cygarowaty obiekt,
>> nasi tam leca, wchodza do srodka i odkrywaja ze sklada sie on z kilku
>> komor. Ostatnia jest na dlugo utyajniona, bo okazuje sie ze jest
>> nieskonczenie dluga, a na pewno dluzsza od statku z zewnatrz.

> Greg Bear, "Eon" oraz kontynuacja zatytułowana "Wieczność". Wydane przez
> Amber.

Dzieki dobry czlowieku - zaraz zabieram sie za jej tropienie w
realu;-)

--
Pozdrawiam
Piotr Biegała
Warszawa - Citroen BX, Renault Safrane 3.0 V6 "Wampir" ;-)


WIFI - Warszawa, Ursynów
From: "capslock" <con.domek amorki.pl>
Subject: Re: szukam ksiazek

Użytkownik "Inga" <x x.pl> napisał w wiadomości
news:f78ejq$26f$1 registered.motzarella.org...
> Witam,
> uwielbiam Vonneguta i probuje znalezc ksiazki, ktore w jakis sposob
zblizone
> by byly do jego pisarstwa, z tak mistrzowska absurdalnoscia i dosadna
> krytyka. Czytalam Hellera, owszem podobal mi sie Paragraf 22, Nie ma sie z
> czego smiac czy Portret artysty z czasow mlodosci ale reszta, ktora wyszla
> spod jego piora juz tak nie zachwyca. Kilkoro czeskich pisarzy moglobym tu
> jeszcze umiescic i szczerze mowiac nic ponad to.
>
> Jakies propozycje?
>
> Pozdrawiam
> I.
>
A może 101 Reykiavik?
Pozdro


From: Igor Wawrzyniak <igor sf-f.usun-to.pl>
Subject: Re: [Lodz] Lipcowe spotkanie prk
Tako rzecze ISIA:
>> > Co powiecie na spotkanie w piatek, 20 lipca?
>> > Czas i miejsce do uzgodnienia.
>>
>> Dla mnie może być dzisiaj, może być przyszły tydzień, aby tylko była
>> frekwencja. To może rzeczywiście lepiej nadchodzący tydzień? :-)
>
> No to rzuccie jakis termin i sie zobaczy :-)
> Ja nie moge we wtorek ani w srode.

Skoro nie wtorek i nie środa, to czwartek, godzina 18. Może być?

--
Igor Wawrzyniak


From: Maciej 'Cutwell' =?iso-8859-2?Q?Zbi=F1kowski?=
Subject: =?iso-8859-2?Q?Ksi=B1=BFki?= od Merlina za czerwiec
Witajcie,

Wyniki losowania:

[p]
- DARIUSZ CICHOCKI
- luk
- woy
konkurs:
- Igor Wawrzyniak
zwykły post:
- Mono

Teraz proszę wszystkich szczęśliwców (świadomych tego, że ich dane osobowe
mogą być przetwarzane przez Merlina zgodnie z ustawą z dn. 29.08.97 r.
o Ochronie Danych Osobowych Dz. ust. nr 133 poz. 883. !) o przesyłanie mi
swoich prawdziwych imion, nazwisk a przede wszystkim adresów na które
książki zostaną wysłane.

Pozdrawiam,
Cutwell

--
"I haven't lost my mind -- it's backed up on tape somewhere"
PRK WWW http://www.prk.w.pl


From: el_Buitre <el_buitre gazeta.pl>
Subject: Re: [Lodz] Lipcowe spotkanie prk
Igor Wawrzyniak napisał(a):
>
> Skoro nie wtorek i nie środa, to czwartek, godzina 18. Może być?
>
W "jajku" czy gdzie indziej?

Sylwek.


From: "koral" <mkoral onet.eu.skasujto>
Subject: ponury bazyli
witam

pamietam z dziecinstwa tomik wierszy - niby dla dzieci,
ale bardzo psychodelicznych, niestety tytulu nie pamietam.

na pewno wsrod wierszy byl ten o ponurym bazylim, cos na ksztalt

"nie wiadomo skad, nie wiadomo po co (...) zjawil sie ponury bazyli
byl tak ponury ze... (...) "

oraz ta o zielonym kota oku, co swieci w ciemnej piwnicy

google niewiele wiedza na ten temat, moze ktos z szanownych grupowiczow
kojarzy tytul?

pozdrowienia,
Marcin



From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: [przeczytane] Gustave Flaubert "Pani Bovary"
Z książkami jest jak z ludźmi - niektórzy wzbudzają w nas taką sympatię,
że gotowi jesteśmy wybaczyć im liczne wady i przewinienia, inni zasługują
na nasz najwyższy szacunek, a mimo to nieodmiennie zamykamy za nimi drzwi
z westchnieniem ulgi: wreszcie poszli. Z takim właśnie westchnieniem
zamknęłam "Panią Bovary".

Dziewiętnastowieczna realistyczna literatura francuska w ogóle mi jakoś
nie leży. Stendhal jest mi obojętny, Balzaka zapominam tuż po
przeczytaniu, teraz zniechęciłam się do Flauberta. Doceniam go, owszem.
"Pani Bovary" to złożona, wielopoziomowa książka, ze świetnie nakreśloną
(acz niebywale antypatyczną - mój całkowicie subiektywny osąd) tytułową
bohaterką. Można w Emmie dostrzec albo godną współczucia tragiczną
heroinę, albo płytką, rozpieszczoną snobkę. Jej losy są albo nieuniknione,
wynikające z natury społeczeństwa danej epoki, albo całkowicie zawinione,
skutek niewłaściwych wyborów. Mogły potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby
nie wyszła za Karola, mogły potoczyć się odmiennie, gdyby nie napotkała na
swej drodze Rudolfa, musiały potoczyć się tak właśnie, nie inaczej. Taką
różnorodność interpretacji niełatwo w literaturze osiągnąć.

Podobnie niełatwo jest sprawić, żeby po stu pięćdziesięciu latach -
obchodzimy właśnie półokrągłą rocznicę pierwszego wydania - książka była
równie uniwersalna, jak w momencie powstania. Właśnie uniwersalność "Pani
Bovary" zdumiewa najbardziej. Z powodzeniem mogę wyobrazić sobie Emmę
dwudziestego pierwszego wieku, próbującą ukształtować własne życie na
kształt harlekinowych romansów przy pomocy kochanków i karty kredytowej
małżonka. Pozwolę sobie na banał: czasy może się zmieniły, ale natura
ludzka wcale.

Rację ma też Clive James pisząc o Flaubercie, że ten "nie marnuje ani
jednego słowa"*; porównanie różnych tłumaczeń pozwala zauważyć, że
pominięcie jednego tylko słowa może niekiedy całkowicie zmienić
interpretację nie tylko całego zdania, ale wręcz całej książki.

A jednak...

A jednak podczas gdy głowa podziwia, serce pozostaje niewzruszone, a usta
ziewają. Perfekcyjne flaubertowskie opisy przyrody i obyczajów działają na
mnie jak najlepszy środek nasenny. Cieszę się, że "Panią Bovary"
przeczytałam, bo klasykę znać warto, ale tak naprawdę najbardziej się
cieszę z tego, że już jej czytać nie muszę.

Specjalnie dla prk znudzić się pozwoliła

Hania

* Clive James, "No Way, Madame Bovary", recenzja tłumaczenia na angielski
Margaret Mauldon, The Atlantic Monthly 5.10.2004, w sieci pod adresem
http://www.powells.com/review/2004_10_05.html

--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: "Marcin" <mziel-nospam szczecin.home.pl>
Subject: poszukuje autora i tytulu na podstawie cytatu
Witam.
Szukam autora i tytułu pewnej książki. Pamiętam jedynie cytat a na googlach
widze tylko blogi, w których nikt nie podaje źródła. Byłem przekonany, że
autorem jest Aleksander Minkowski - "Justyna", ale on takiej książki nie
napisal. Coś musiało mi się pomylić. Oto ten cytat, może ktoś się natknął:

"Zaczyna się przypadkowo, niepewnie...
na tym etapie łatwo ją zadeptać.
Troche goryczy, obolała ambicja
Do wyleczenia....
A może miłość zaczyna się później.....??
po pocałunkach, zbliżeniach,
kiedy człowiek odsłania przed
drugim kawałek samego siebie?
Może wtedy dopiero, gdy....
zaczyna rodzić się bliskość,
wzajemne zrozumienie bez słów?
Bo przecież nie od stwierdzenia,
że żyć bez tego Kogoś nie możesz
to nieprawda....
Możesz żyć....
Dużo głębsze jest odkrycie, że
pragniesz być właśnie
z tym człowiekiem,
że wyczuwacie się,
zaczynacie być dla siebie niezbędni,
jedyni....
Rodzi się konieczność dzielenia
z tą drugą osobą wszystkiego,
co najpiękniejsze
i najbardziej intymne,
każdej myśli, marzenia.....
I zaufanie - pełne, bez reszty,
jak do siebie samego..."


Byłbym wdzięczny za jakieś info.
Pozdrawiam,
Marcin



From: "Czajka " <alezaraz WYTNIJ.gazeta.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert
Hanna Burdon <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl> napisał(a):

> Jej losy (...) Mogły potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby

Moim zdaniem potoczyłyby się tak samo. Takie typy ludzkie są nie do
nasycenia. Wiecznie poszukujące i nieszczęśliwe.
>

> Cieszę się, że "Panią Bovary"
> przeczytałam, bo klasykę znać warto, ale tak naprawdę najbardziej się
> cieszę z tego, że już jej czytać nie muszę.

Ja przeczytałam i zgodnie z teorią różnych ludzi najbardziej się cieszę z
tego, że mogę ją przeczytać jeszcze raz. I jeszcze raz, bo ta książka
otworzona w przypadkowym miejscu zaczepia każdym wyrazem wzrok i nie pozwala
się zamknąć. :)

Pozdrawiam
Czajka

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: Maciej Wierzbicki <voovoos kis.p.lodz.pl>
Subject: Re: [Lodz] Lipcowe spotkanie prk
Igor Wawrzyniak wrote on 2007-07-23 20:01:

> Skoro nie wtorek i nie środa, to czwartek, godzina 18. Może być?

Nie może być dla mnie. :-( Niestety większość czwartku jestem
najprawdopodobniej poza Łodzią. <cichutko>To może piątek?</cichutko>

--
* Maciej Wierzbicki * At paranoia's poison door *
* VOO1-RIPE *


Rejestracja domen
From: Igor Wawrzyniak <igor sf-f.usun-to.pl>
Subject: Re: [Lodz] Lipcowe spotkanie prk
Tako rzecze Maciej Wierzbicki:
>> Skoro nie wtorek i nie środa, to czwartek, godzina 18. Może być?
>
> Nie może być dla mnie. :-( Niestety większość czwartku jestem
> najprawdopodobniej poza Łodzią. <cichutko>To może piątek?</cichutko>

Dla mnie tak. Powrót do korzeni, czyli Ovobaru?


--
Igor Wawrzyniak


From: Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert "Pani Bovary"
Użytkownik Hanna Burdon napisał:

>
> A jednak podczas gdy głowa podziwia, serce pozostaje niewzruszone, a
> usta ziewają. Perfekcyjne flaubertowskie opisy przyrody i obyczajów
> działają na mnie jak najlepszy środek nasenny. Cieszę się, że "Panią
> Bovary" przeczytałam, bo klasykę znać warto, ale tak naprawdę
> najbardziej się cieszę z tego, że już jej czytać nie muszę.

Bo z klasyką jest właśnie tak: nie musi się podobać, ale znać trzeba.
I zgodzę się, że temat ciągle nośny - żeby sobie przypomnieć choćby film
"Siostra Betyy" - toż to niemal to samo. A spoglądając na niektórych
(czy raczej niektóre) "pożeraczy" mydlanych oper, którzy chcieliby
dokładnie tak, jak ci w serialu, z ubiorem i wystrojem mieszkania
włącznie, widać dobitnie, że mentalność ludzka nic a nic od wieków się
nie zmieniła.
Co do specyfiki języka Flauberta - paradoksalnie najlepiej jest widoczna
w "Pastiszach" Prousta, gdzie flaubertowska stylistyka zaserwowana jest
w ekstrakcie 150%. Można sie pośmiać i popodziwiać jednego i drugiego.

Joanna


From: oshin <oshinek gmail.com>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Dnia Sun, 22 Jul 2007 22:01:51 +0100, Hanna Burdon napisał(a):
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
...
..
..
..

>> Untevq.
>
> Aaa. To mi nie przyszło do głowy, jakoś nie miałam poczucia, żeby tej
> postaci coś groziło. Chociaż fakt, że byłoby łzawie.

I tam łzawie, już na samym początku to powinno było nastąpić.
Mnie np. to zirytowało - bo też nie lubię żyje, nie żyje ;)

> Mnie w zasadzie też nie. Ale liczę to autorce na plus: stworzyła postać
> moim zdaniem bardzo konsekwentną, z której działań można było odgadnąć
> motywację.
> Czego się nie spodziewałam to fragmentu o Petunii, też dobry.

Bo on generalnie był najlepszą postacią, hej! :)
I do tego obsadzono w jego roli Rickmana, czegóż chcieć więcej :)

A misie bardzo dobrze czytało, choć Zakon IMO lepszy. Końcówka faktycznie
ciut zamotana, ale epilog w porządku, zwłaszcza Nyohf Frirehf ;)
--
oshin
dorota bugla
dopadło mnie - http://oshin.jogger.pl


From: "Kazimierz Kurz" <kakaz.SKASUJ gazeta.pl>
Subject: poszukuje informacji o Paul Frort
Czy w ktoś z Państwa wie czy w POlsce zostały wydane jakieś tłumaczenia tego
poety? W zbiorach lub samodzielnie? W biblionetce nie znalazlem autora co
sugeruje że nie...
Pozdrawiam
Kazek

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "Kazimierz Kurz" <kakaz gazeta.SKASUJ-TO.pl>
Subject: Re: poszukuje informacji o Paul Fort
Kazimierz Kurz <kakaz.SKASUJ gazeta.pl> napisał(a):

> Czy w ktoś z Państwa wie czy w POlsce zostały wydane jakieś tłumaczenia tego
> poety? W zbiorach lub samodzielnie? W biblionetce nie znalazlem autora co
> sugeruje że nie...
> Pozdrawiam
> Kazek
>
Oczywiście chodzi o Paula Fort przepraszam zapomylke w temacie

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "Yola" <azzazzellice poczta.fm>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Stało się raz, że wiadomość <1u4tdz41f2oia.h9f065te5h3k$.dlg 40tude.net>
podsygnowana "oshin" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności
duszom:

> A misie bardzo dobrze czytało, choć Zakon IMO lepszy. Końcówka
> faktycznie ciut zamotana, ale epilog w porządku,

Rany boskie, chyba żartujesz. Epilog znalazłam rzygliwym. A tę Twoją
zwłaszczę zwłaszcza :-/
Brrr, niech mi to ktoś z mózgu zabierze, błagam...
Albo niech mi powie, że to fake...

--
-Yola-
There's no such thing as an obscure reference when geeks are involved. (UF)
LOTD: http://www.krzysztof-rutkowski.art.pl


From: "Czajka " <alezaraz WYTNIJ.gazeta.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert
Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl> napisał(a):


> Co do specyfiki języka Flauberta - paradoksalnie najlepiej jest widoczna
> w "Pastiszach" Prousta, gdzie flaubertowska stylistyka zaserwowana jest
> w ekstrakcie 150%. Można sie pośmiać i popodziwiać jednego i drugiego.

Tak, to prawda, najlepiej widać charakterystyczne cechy, kiedy zostaną
przejaskrawione i w sumie z każdego pisarza można się pośmiać. :)
Niestety, pastisze nie zostały chyba przetłumaczone na polski? Cały rozdział,
niewiarygodnie wnikliwy, na temat stylu Flauberta jest w "Pamięci i stylu".

A Proust w ogóle znany był ze swoich umiejętności parodiowania i stosował je
na pismie wobec swoich mistrzów, na przykład wobec Balzaca. W ten sposób
uwalniał się od ich wpływu.

Pozdrawiam
Czajka


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert
Użytkownik Czajka napisał:
> Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl> napisał(a):
>
>
>> Co do specyfiki języka Flauberta - paradoksalnie najlepiej jest widoczna
>> w "Pastiszach" Prousta, gdzie flaubertowska stylistyka zaserwowana jest
>> w ekstrakcie 150%. Można sie pośmiać i popodziwiać jednego i drugiego.
>
> Tak, to prawda, najlepiej widać charakterystyczne cechy, kiedy zostaną
> przejaskrawione i w sumie z każdego pisarza można się pośmiać. :)
> Niestety, pastisze nie zostały chyba przetłumaczone na polski?

Jest kilka w jednym z numerów "Literatury na Świecie", jak sie uprzesz,
sprawdzę, w którym :)

Joanna


From: Magdalaena <magdalenapytel aster.pl>
Subject: Re: Jak czytac najszybciej?
Ewa napisał(a):
> Kto moze mi polecic, w jaki sposob najlepiej nauczyc sie sazybko czytac - jest
> wuiele pozycji i kursow, na pewno macie jakies doswiadczenia w tej dziedzinie.
>
> Poz\drawiam.
>
> Uwierz w siebie... a bedziesz wielki :D
> http://tinyurl.com/7zx6m
>
>
a może po prostu dużo czytaj ? jedna książka, druga, kilka zarwanych
nocy, przejechanych przystanków i okaże się, że musisz korzystać z
trzech kart, żeby nie latać do biblioteki co kilka dni.
Magdalaena


Kosmetyki naturalne - sklep internetowy
From: Grzegorz Bednarczyk <bednargr poczta.onet.pl>
Subject: [przeczytane] Musierowicz, Czarna polewka
Ja naprawdę tego nie chciałem. Ale książka przyszła sama, nieproszona i
przez pomyłkę, i zmusiła mnie, żeby ją przeczytać. Choć po "Kalamburce"
naprawdę nie zamierzałem. Nic. Ale stało się. I nie będzie tu żadnych
odkrywczych sądów, myślę, choć na moje spojrzenie może wpływać dziura w
postaci dwóch poprzednich tomów.
Powiem tak. Zdiagnozowano ztelenowelizowanie południowoamerykańskie. Kilka
wątków na kupę, pomieszane ze sobą, wielkie miłości szczęśliwe i
nieszczęśliwe, brakowało tylko cudownie odnalezionej oddzielonej w
dzieciństwie siostry bliźniaczki. Wróć, bliźnięta były i wszelkie
konsekwencje z tego wynikające, było też cudowne odnalezienie po
oddzieleniu w dzieciństwie. O ztelenowelizowaniu świadczy też to, że choć
wątki zapewne w dużej mierze ciągną się z poprzednich tomów (och, grzech
popełniany przez Autorkę od czasów historii Robrojka i Nutrii IIRC, tutaj w
rozkwicie w postaci Fryderyka i Pyzy - taż ta historia to ze cztery tomy
temu się zaczęła, jeśli w międzyczasie wciąż było o nich...), nieznajomość
dwóch poprzednich zupełnie nie szkodzi. Co dalej. Pogłębiająca się
niewiarygodność postaci. Cóż, co prawda z założenia bohaterowie Jeżycjady
nieco nieprzeciętni zawsze byli, trzymali się jednak ziemi odrobinę. Od
narodzin Ignacego G. Stryby pojawiły się absurdy. I narastają. Choć sam
Ignacy G. wręcz jakby znormalniał (w sensie trzymania się przez postać
ziemi, choćby wątek Czekoladkowy), to nieziemskość zaczyna się przejawiać w
małej Łucji (spacer do zoo), a nawet niekiedy w Józinku. No i oczywiście
senior, który z zupełnie oderwanego od rzeczywistości miłego człowieka, tak
też się starzejącym, tutaj zmienia się w pełnego energii tyrana (wiem, raz
kiedyś tłukł po łbie butelką łysola, ale to wyskok był absolutny). Jakieś
to dziwne.
Co jeszcze? Wszystko oczywiście toczy się wśród Borejków. Nie pamiętam,
chyba Brulion był ostatnim tomem, w którym Borejkowie ani nie byli na
pierwszym planie, ani ich rodzina i dom nie pojawiali się na znaczącą
skalę. Jasne, miłe to i w ogóle, ale chyba lepiej by służyło wprowadzenie
tutaj kogoś nowego i skoncentrowanie się na nim, niż opis kolejnych
perypetii Tygrysa. Bo mam wrażenie, że choć na okładce mały Stryba jest,
głównym wątkiem jest tutaj historia Wolfiego i Tygrysa, choć w sumie
wszystko tu naraz i nic nie dominuje...
Ale w gruncie rzeczy człowiek przeczytał i nie żałuje. Nie mógł się
oderwać. I jakoś tak... miło. Ciepło. Może to objaw uzależnienia
telenowelowego? A może po prostu o to w tym wszystkim chodzi? :)

Pozdrowienia
--
Grzegorz Bednarczyk
http://jazon.hist.uj.edu.pl/~gb/


From: =?iso-8859-2?B?ROpibw==?= <embie wp.pl>
Subject: =?iso-8859-2?q?Re:_Czes=B3aw_Mi=B3osz_=22Zniewolony_umys=B3=22?=
Mia=B3am do czynienia z tym utworem- na jego podstawie opracowywa=B3am
prezentacj=EA maturaln=B1 na temat "Rzeczywisto=B6=E6 PRLu w ocenie wybrany=
ch
tw=F3rc=F3w". Polecam te=BF "czytelnik ubezw=B3asnowolniony" Bara=F1czaka. =
Mi
osobi=B6cie najbardziej podoba=B3a si=EA ksi=B1=BFka "pi=EAkni dwudziestole=
tni",
je=B6li chodzi o tytu=B3y zwi=B1zane z PRLem.



From: =?iso-8859-2?B?ROpibw==?= <embie wp.pl>
Subject: poszukiwania
Witam :) szukam ciekawej ksi=B1=BFki na wakacje, kt=F3ra mo=BFe da=E6 mi do
my=B6lenia. Szukam czego=B6, co mnie oczaruje, ujmie. mo=BFecie pom=F3c?:D
Podobaj=B1 mi si=EA r=F3=BFne ksi=B1=BFki : Mistrz i Ma=B3gorzata, Lalka, B=
uszuj=B1cy
w Zbo=BFu, ksia=BFki Coelho, paragraf 22, Wied=BCmin itd- ale dawno nie
czyta=B3am niczego urzekaj=B1cego. Jakby kto=B6 mia=B3 co=B6 godnego polece=
nia,
z g=F3ry dzi=EAkuj=EA.


następna strona