From: "Kinga" <kindzie NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert "Pani Bovary"
Hanna Burdon <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl> napisał(a):

> Z książkami jest jak z ludźmi - niektórzy wzbudzają w nas taką sympatię,
> że gotowi jesteśmy wybaczyć im liczne wady i przewinienia, inni zasługują
> na nasz najwyższy szacunek, a mimo to nieodmiennie zamykamy za nimi drzwi
> z westchnieniem ulgi: wreszcie poszli. Z takim właśnie westchnieniem
> zamknęłam "Panią Bovary".

Pamietam, ze mialam bardzo podobne odczucia, kiedy przeczytalam ja pierwszy
raz wieki temu. Wydala mi sie po prostu nudna ksiazka, przez ktora trzeba
przebrnac tylko ze wzgledu na to, ze to klasyka. Ale kiedy odswiezylam ja
sobie jakis czas temu, bylam zachwycona i dowcipem autora - tam gdzie ta
ksiazka jest smieszna, i jego subtelnoscia i wrazliowscia - tam, gdzie jest
przygnebiajaca. A za jego dodatkowa zasluge uwazam, ze czasami sa to te same
miejsca.

> Można w Emmie dostrzec albo godną współczucia tragiczną
> heroinę, albo płytką, rozpieszczoną snobkę.

Moim zdaniem mozna i powinno sie w niej dostrzegac oba te aspekty jednczesnie.

Pozdrawiam,
Kinga



--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: Artur Jachacy <arturj.usenet gmail.com>
Subject: Re: poszukiwania
On Tue, 24 Jul 2007 13:43:52 -0700, Dębo wrote:

> Witam :) szukam ciekawej książki na wakacje, która może dać mi do
> myślenia. Szukam czegoś, co mnie oczaruje, ujmie. możecie pomóc?:D
> Podobają mi się różne książki : Mistrz i Małgorzata, Lalka, Buszujący w
> Zbożu, ksiażki Coelho, paragraf 22, Wiedźmin itd- ale dawno nie czytałam
> niczego urzekającego. Jakby ktoś miał coś godnego polecenia, z góry
> dziękuję.

"Siódmy samuraj" Helen DeWitt, szczególnie jeśli lubisz obce języki.

A.
--
Gridneff: So the point is to get the message across,
without saying in so many words: You stupid fucking morons,
you're learning fucking elf languages!
Pan for Windows (beta) - <http://panbuilds.googlepages.com>


From: "ISIA" <isia27 poczta.onet.pl>
Subject: Re: [Lodz] Lipcowe spotkanie prk
Użytkownik "Igor Wawrzyniak" <igor sf-f.usun-to.pl> napisał w wiadomości
news:5eqgn4-cl7.ln1 ssskarb.brakdomeny...

> > Nie może być dla mnie. :-( Niestety większość czwartku jestem
> > najprawdopodobniej poza Łodzią. <cichutko>To może piątek?</cichutko>
>
> Dla mnie tak. Powrót do korzeni, czyli Ovobaru?

Dla mnie tez piatek jest OK :-)
Moze byc Ovobar.

Pozdrawiam
ISIA



From: "Czajka " <alezaraz NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert
Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl> napisał(a):

> Użytkownik Czajka napisał:
> > Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl> napisał(a):
> >
> >
> >> Co do specyfiki języka Flauberta - paradoksalnie najlepiej jest widoczna
> >> w "Pastiszach" Prousta, gdzie flaubertowska stylistyka zaserwowana jest
> >> w ekstrakcie 150%. Można sie pośmiać i popodziwiać jednego i drugiego.
> >

> > Niestety, pastisze nie zostały chyba przetłumaczone na polski?
>
> Jest kilka w jednym z numerów "Literatury na Świecie", jak sie uprzesz,
> sprawdzę, w którym :)

I to naprawdę wystarczy? To upieram się natychmiast. :)
I bardzo poproszę. :))

Pozdrawiam w podziękowaniach
Czajka


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert
Użytkownik Czajka napisał:

>
> I to naprawdę wystarczy? To upieram się natychmiast. :)
> I bardzo poproszę. :))

A proszę uprzejmie, to tzw. Proustowski numer, 1998 nr 1/2 :)

Joanna


From: "Czajka " <alezaraz NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert
Joanna Czaplinska <joannna0 usunto.op.pl> napisał(a):

> Użytkownik Czajka napisał:
>
> >
> > I to naprawdę wystarczy? To upieram się natychmiast. :)
> > I bardzo poproszę. :))
>
> A proszę uprzejmie, to tzw. Proustowski numer, 1998 nr 1/2 :)


Dziękuję bardzo. I znowu przede mną wielkie poszukiwanie. :)

Pozdrawiam
Czajka


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


Naszyjniki
From: bans <goc o2.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Musierowicz, Czarna polewka
Grzegorz Bednarczyk pisze:

> Ja naprawdę tego nie chciałem.

Dobra, dobra ;)

A ja wytrzymuję. I nie mam zamiaru zapłacić za tę książkę nawet
złotówki. Będzie w bibliotece - przeczytam.

--
bans


From: oshin <oshinek gmail.com>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Dnia Tue, 24 Jul 2007 19:47:36 +0200, Yola napisał(a):
> Rany boskie, chyba żartujesz. Epilog znalazłam rzygliwym. A tę Twoją
> zwłaszczę zwłaszcza :-/

DGCC :)
Mnie tam, to rozbawiło i podobało się, hej! :)

--
oshin
dorota bugla
dopadło mnie - http://oshin.jogger.pl


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert "Pani Bovary"
In news:f85ocs$qbm$1 inews.gazeta.pl, Kinga wrote:
>> Można w Emmie dostrzec albo godną współczucia tragiczną
>> heroinę, albo płytką, rozpieszczoną snobkę.
>
> Moim zdaniem mozna i powinno sie w niej dostrzegac oba te aspekty
> jednczesnie.

Ja nie mogę. Drażni mnie baba.

Hania
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
In news:152ap0jh8xj5i$.rdhzwz2d5pr5.dlg 40tude.net, oshin wrote:
> Dnia Tue, 24 Jul 2007 19:47:36 +0200, Yola napisał(a):
>> Rany boskie, chyba żartujesz. Epilog znalazłam rzygliwym. A tę Twoją
>> zwłaszczę zwłaszcza :-/
>
> DGCC :)
> Mnie tam, to rozbawiło i podobało się, hej! :)

Ja jednak tak jak Yola. A zwłaszcza uniosła mi brwi do góry. Po tylu
latach nienawiści takie cmok cmok? Ale może to w uznaniu ostatecznego
poświęcenia, nie wiem. Miał czas na przemyślenia.

Hania
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: Michal Jankowski <michalj fuw.edu.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly
"Yola" <azzazzellice poczta.fm> writes:

>>> B
>>> A
>>> R
>>> D
>>> Z
>>> O
>>> .
>>> Z
>>> A
>>> K
>>> A
>>> M
>>> U
>>> F
>>> L
>>> O
>>> W
>>> A
>>> N
>>> E
>>> .
>>> S
>>> P
>>> O
>>> I
>>> L
>>> E
>>> R
>>> Y
>
> No nie przesadzajmy. Nie wierzę, żeby to *kiedykolwiek* planowała.
> Untevq.

Autorka się gdzieśtam wypowiedziała w wywiadzie, że "ocaliła" Arthura
W. w 5. tomie, zastępczo uśmiercając teraz Lupina.

MJ


From: Michal Jankowski <michalj fuw.edu.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly
"Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl> writes:

..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..
..

>> Było tam mnóstwo innych, prawie bezimiennych do odstrzału.
>> Wcale nie musiała akurat tych.
>
> Tych konkretnych może nie musiała, ale jakichś imiennych trzeba było.
> Mnie to zawsze drażni, jak w książce giną sami bezimienni, tak jakby
> przyjaźń z głównym bohaterem zapewniała nieśmiertelność. Chociaż fakt,
> że w tym cyklu przyjaźń z głównym bohaterem jest śmiertelnie
> niebezpieczna...

Etam. Jest jak zwykle - święta czwórka okazała się nieśmiertelna. I
jak cudownie, ślicznie, dwie pary, i dzieci mają, jakie milusie.

Poza tym zdaje się, że nie ginie żadna (ze znanych z imienia w każdym
razie) uczennic.

MJ


From: "Aleksander Galicki" <cyncynatWYTNIJTO poczta.fm>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert "Pani Bovary"

> Dziewiętnastowieczna realistyczna literatura francuska w ogóle mi jakoś
> nie leży. Stendhal jest mi obojętny, Balzaka zapominam tuż po
> przeczytaniu, teraz zniechęciłam się do Flauberta. Doceniam go, owszem.
> "Pani Bovary" to złożona, wielopoziomowa książka, ze świetnie nakreśloną
> (acz niebywale antypatyczną - mój całkowicie subiektywny osąd)

To jak z obrazem - by byl piekny nie koniecznie musi przedstawiac biusciasta
blondynke, z mieczem i na smoku.
Poza tym porownywanie Flauberta do Balzaka, zapewne wynikajace z tego, ze obaj
sa Francuzami, ma niewielki sens. To jak porownywanie ksiazki telefonicznej do
podrecznika laciny. Oni mieli zasadniczo odmienne poglady na temat tego jaka
powinna byc literatura: jeden byl malarzem, a drugi byl moralizatorem, belfrem.

> tytułową
> bohaterką. Można w Emmie dostrzec albo godną współczucia tragiczną
> heroinę, albo płytką, rozpieszczoną snobkę.

Chyba jednak wersji "godnej współczucia tragicznej heroiny" obronic sie na
powaznie nie da. Owszem Flaubert pisal te powiesc jako satyre na powiesc
romantyczna i ktos (nazbyt naiwny??) moglby przyjac satyre za czysta monete.

> Jej losy są albo nieuniknione,
> wynikające z natury społeczeństwa danej epoki, albo całkowicie zawinione,
> skutek niewłaściwych wyborów. Mogły potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby
> nie wyszła za Karola, mogły potoczyć się odmiennie, gdyby nie napotkała na
> swej drodze Rudolfa, musiały potoczyć się tak właśnie, nie inaczej. Taką
> różnorodność interpretacji niełatwo w literaturze osiągnąć.

To jak gdybanie co by sie stalo, gdyby zamiast Mony Lizy Da Vinci namalowal psa
o pieciu nogach.

> Podobnie niełatwo jest sprawić, żeby po stu pięćdziesięciu latach -
> obchodzimy właśnie półokrągłą rocznicę pierwszego wydania - książka była
> równie uniwersalna, jak w momencie powstania. Właśnie uniwersalność "Pani
> Bovary" zdumiewa najbardziej. Z powodzeniem mogę wyobrazić sobie Emmę
> dwudziestego pierwszego wieku, próbującą ukształtować własne życie na
> kształt harlekinowych romansów przy pomocy kochanków i karty kredytowej
> małżonka. Pozwolę sobie na banał: czasy może się zmieniły, ale natura
> ludzka wcale.
>
> Rację ma też Clive James pisząc o Flaubercie, że ten "nie marnuje ani
> jednego słowa"*; porównanie różnych tłumaczeń pozwala zauważyć, że
> pominięcie jednego tylko słowa może niekiedy całkowicie zmienić
> interpretację nie tylko całego zdania, ale wręcz całej książki.
>
> A jednak...
>
> A jednak podczas gdy głowa podziwia, serce pozostaje niewzruszone, a usta
> ziewają. Perfekcyjne flaubertowskie opisy przyrody i obyczajów działają na
> mnie jak najlepszy środek nasenny. Cieszę się, że "Panią Bovary"
> przeczytałam, bo klasykę znać warto, ale tak naprawdę najbardziej się
> cieszę z tego, że już jej czytać nie muszę.

Ja zdecydowanie wiecej ksiazek (w tym 'klasyki') rozpoczalem i rzucilem po
przeczytaniu n stron niz skonczylem. Po co sie dreczyc? Np pierwszego Pottera
doslownie wyrzucilem po przeczytaniu pierwszych chyba 100 stron. Pretensje do
Flauberta, ze jest nudny, to jak pretensje do ksiazki matematycznej ze za malo
w niej "akcji", i smokow nie ma, ani nieskonczenie plaskiego bohatera z ktorym
sie mozna utozsamiac nie przerywajac snu.


A.
ps. prosze wstawic po kazdym moim slowie "IMO" czy "IMHO" - nie mam ochoty na
flejmy

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: Grzegorz Bednarczyk <bednargr poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Musierowicz, Czarna polewka
Dnia Wed, 25 Jul 2007 08:22:27 +0200, bans napisał(a):

> Grzegorz Bednarczyk pisze:
>
>> Ja naprawdę tego nie chciałem.
>
> Dobra, dobra ;)
>
> A ja wytrzymuję. I nie mam zamiaru zapłacić za tę książkę nawet
> złotówki. Będzie w bibliotece - przeczytam.

Autentycznie :) Ja nawet tego nie szukałem. Koleżanka, która swego czasu
pożyczała ode mnie pierwsze tomy, przyniosła mi ten kiedyś "oddać" (bo się
jej pomyrdało, że i ten miała ode mnie). A że mnie nie było akurat, żona
tylko, więc nikt z błędu nie wyprowadził. Z koleżanką miałem się widzieć
dopiero za parę dni, a książka leżała i patrzyła... :)
--
Grzegorz Bednarczyk
http://jazon.hist.uj.edu.pl/~gb/


From: "Yola" <azzazzellice poczta.fm>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Stało się raz, że wiadomość <2nejiwojhi.fsf ccfs1.fuw.edu.pl> podsygnowana
"Michal Jankowski" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności
duszom:

> "Yola" <azzazzellice poczta.fm> writes:
>
>>>> B
>>>> A
>>>> R
>>>> D
>>>> Z
>>>> O
>>>> .
>>>> Z
>>>> A
>>>> K
>>>> A
>>>> M
>>>> U
>>>> F
>>>> L
>>>> O
>>>> W
>>>> A
>>>> N
>>>> E
>>>> .
>>>> S
>>>> P
>>>> O
>>>> I
>>>> L
>>>> E
>>>> R
>>>> Y
>>
>> No nie przesadzajmy. Nie wierzę, żeby to *kiedykolwiek* planowała.
>> Untevq.
>
> Autorka się gdzieśtam wypowiedziała w wywiadzie, że "ocaliła" Arthura
> W. w 5. tomie, zastępczo uśmiercając teraz Lupina.

Dobrze. Uwierzę Ci, choć hintowanie chęci ukatrupienia Hagrida mi tego nie
ułatwia. Od tej chwili nienawidzę jej o gram mniej :-/

--
-Yola-
There's no such thing as an obscure reference when geeks are involved. (UF)
LOTD: http://www.sedek.art.pl


Sklep z biżuterią
From: Michal Jankowski <michalj fuw.edu.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly
"Yola" <azzazzellice poczta.fm> writes:

>>>>> B
>>>>> A
>>>>> R
>>>>> D
>>>>> Z
>>>>> O
>>>>> .
>>>>> Z
>>>>> A
>>>>> K
>>>>> A
>>>>> M
>>>>> U
>>>>> F
>>>>> L
>>>>> O
>>>>> W
>>>>> A
>>>>> N
>>>>> E
>>>>> .
>>>>> S
>>>>> P
>>>>> O
>>>>> I
>>>>> L
>>>>> E
>>>>> R
>>>>> Y
>>>
>> Autorka się gdzieśtam wypowiedziała w wywiadzie, że "ocaliła" Arthura
>> W. w 5. tomie, zastępczo uśmiercając teraz Lupina.
>
> Dobrze. Uwierzę Ci, choć hintowanie chęci ukatrupienia Hagrida mi tego nie
> ułatwia. Od tej chwili nienawidzę jej o gram mniej :-/

A owszem, gdyby nie ten wywiad, to też bym na Hagrida stawiał.

MJ


From: "Piotr Boratyn" <piomode interia.pl>
Subject: Re: poszukiwania
Użytkownik "Dębo" <embie wp.pl> napisał w wiadomości
news:1185309832.234690.215730 m3g2000hsh.googlegroups.com...
Witam :) szukam ciekawej książki na wakacje, która może dać mi do
myślenia. Szukam czegoś, co mnie oczaruje, ujmie. możecie pomóc?:D
Podobają mi się różne książki : Mistrz i Małgorzata, Lalka, Buszujący
w Zbożu, ksiażki Coelho, paragraf 22, Wiedźmin itd- ale dawno nie
czytałam niczego urzekającego. Jakby ktoś miał coś godnego polecenia,
z góry dziękuję.

Witam
Polecam stronę http://www.biblionetka.pl/, na początku trzeba włożyć trochę
wysiłku w ocenę książek ale później sugerowane pozycje są proponowane w
miarę trafnie. Wybrane ode mnie, mało hermetyczne tytuły z najwyższymi
ocenami to:

Fechtmistrz (Pérez-Reverte Arturo)
Klub Pickwicka (Dickens Charles)
Na Zachodzie bez zmian (Remarque Erich Maria (właśc. Remark Erich Paul))
Oddział chorych na raka (Sołżenicyn Aleksander)
Opowieść podręcznej (Atwood Margaret)
Powiedz, że się boisz (Mason Robert)
Regulamin tłoczni win (Irving John)
Dobry (Łysiak Waldemar (pseud. Baldhead Valdemar)
Forrest Gump (Groom Winston)
Imię róży (Eco Umberto)
Książę przypływów (Conroy Pat)
Mercedes-Benz: Z listów do Hrabala (Huelle Paweł)
Moskwa-Pietuszki (Jerofiejew Wieniedikt)
Mury Hebronu (Stasiuk Andrzej)
My, dzieci z Dworca ZOO (Christiane F. (właśc. Felscherinow Christiane
Vera))
Opętani (Gombrowicz Witold)
Przygoda fryzjera damskiego (Mendoza Eduardo)
Pustelnia parmeńska (Stendhal (właśc. Beyle Marie-Henri))
Sługa Boży (Caldwell Erskine)
Znaczy kapitan (Borchardt Karol Olgierd)

Jakby było mało podeślę następne :)

pozdrawiam
pb



From: Ewa 'Srebrna' =?iso-8859-2?Q?Marczy=F1ska-Goldstein?=
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
Beware: May Contain Spoilers

On Wed, 25 Jul 2007 12:47:33 +0200, Michal Jankowski <michalj fuw.edu.pl> wrote:
> "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl> writes:
>
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
> .
>
>>> Było tam mnóstwo innych, prawie bezimiennych do odstrzału.
>>> Wcale nie musiała akurat tych.
>>
>> Tych konkretnych może nie musiała, ale jakichś imiennych trzeba było.
>> Mnie to zawsze drażni, jak w książce giną sami bezimienni, tak jakby
>> przyjaźń z głównym bohaterem zapewniała nieśmiertelność. Chociaż fakt,
>> że w tym cyklu przyjaźń z głównym bohaterem jest śmiertelnie
>> niebezpieczna...
>
> Etam. Jest jak zwykle - święta czwórka okazała się nieśmiertelna. I
> jak cudownie, ślicznie, dwie pary, i dzieci mają, jakie milusie.
>
> Poza tym zdaje się, że nie ginie żadna (ze znanych z imienia w każdym
> razie) uczennic.

ZTCP to Lavender Brown jednak ginie. A przynajmniej jest sugestia, w
koncu dopadl ja Greyback, a potem jest cos o jej ciele. Jezeli ktos ma
ksiazke pod reka (moja juz pozyczona), to byloby milo, jakby sprawdzil.

--
Ewa 'Srebrna' Marczyńska-Goldstein
Durkani: It doesn't matter if they believe us. Sooner or later the
truth's going to come out. The truth is...
Kendarr: Out of fashion.
-- Crusade


From: "janykiel" <janykielWYTNIJTO poczta.onet.pl>
Subject: co czytać polskiego?
Kochani,

Poradźcie, proszę, choć tytuł wiadomości może mylić, bo pytam nie tyle o książki
co o serwisy, wydawnictwa itp. źródła informacji o tym, co w literaturze
polskiej współczesnej się dzieje.

Co czytać, gdzie szukać, jak przedzierać się przez bełkot rekomendacji i poleceń
wszechobecnych w mediach?

Nie interesuje mnie literatura popularna, choć i o niej, w ramach czyjejś
refleksji chętnie poczytam. Interesuje mnie dobra książka, wymagająca. Także
literaturoznawcza.

Mam taką jakąś dziwną potrzebę ponurzania się w tym wszystkim, potaplania w
recenzjach, w dyskusjach, poświadkowania sporom...

I stąd pytanie: gdzie się nurzać, taplać, świadkować?

Serdeczności
janykiel

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: Daga <zirael poczta.onet.pl>
Subject: Re: co =?ISO-8859-2?Q?czyta=E6_polskiego=3F?=
janykiel napisał(a):

> I stąd pytanie: gdzie się nurzać, taplać, świadkować?

http://www.biblionetka.pl/


--
Pozdrowienia,
Daga


From: "woy" <woy adres.w.sigu>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_co_czyta=E6_polskiego=3F?=
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Daga, tak słodko
gaworzy:

> janykiel napisał(a):
>
>> I stąd pytanie: gdzie się nurzać, taplać, świadkować?
>
> http://www.biblionetka.pl/

Ale tam się nie tapla, tylko z dzióbków sobie wyjada z dużą
częstotliwością :-P

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
Miejsce pod kołdrą należy do podstawowych
obszarów wolności człowieka.


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
In news:slrnfagopa.54s.ewa-newsy-tnij hihot.eu.org, Ewa 'Srebrna'
Marczyńska-Goldstein wrote:
> Beware: May Contain Spoilers
>
> On Wed, 25 Jul 2007 12:47:33 +0200, Michal Jankowski
> <michalj fuw.edu.pl> wrote:
>> "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl> writes:
>>
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>> .
>>
> ZTCP to Lavender Brown jednak ginie. A przynajmniej jest sugestia, w
> koncu dopadl ja Greyback, a potem jest cos o jej ciele. Jezeli ktos ma
> ksiazke pod reka (moja juz pozyczona), to byloby milo, jakby
> sprawdzil.

"'NO!' shrieked Hermione, and with a deafening blast from her wand Fenrir
Greyback was thrown backwards from the feebly stirring body of Lavender
Brown." (519)
Dalej już chyba nic nie ma...

Hania
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: eMeS <eMeS Nospam.pl>
Subject: Re: co =?ISO-8859-2?Q?czyta=E6_polskiego=3F?=
woy pisze:
>> http://www.biblionetka.pl/
> Ale tam się nie tapla, tylko z dzióbków sobie wyjada z dużą
> częstotliwością :-P

W miodku się trochę tapla, w nektarze słodziutkim - zawszeć to jakiś
substytut prawdziwego taplania :)

Zaglądam często na Portal Księgarski: http://www.ksiazka.net.pl, tam też
taplania się wiele nie uświadczy, ale poczytać można.


From: Daga <zirael poczta.onet.pl>
Subject: Re: co =?ISO-8859-2?Q?czyta=E6_polskiego=3F?=
woy napisał(a):

> Ale tam się nie tapla, tylko z dzióbków sobie wyjada z dużą
> częstotliwością :-P

To chyba dwa różne serwisy znamy. Bo mnie właśnie tam drażni
(zwłaszcza ostatnio) taplanie. :(( Ale to chyba ogólna
tendencja, nie tylko bnetkowa, niestety.

--
Pozdrowienia,
Daga
http://scalamanca.blogspot.com/


Kosmetyki naturalne - sklep internetowy
From: "woy" <woy adres.w.sigu>
Subject: =?iso-8859-2?Q?=5Bprzeczytane=5D_O._Pamuk_-_=22Nazywam_si=EA_Czerwie=F1=22?=
Właściwie to nie wiem, co myśleć o tej książce. W zasadzie mi się
podobała. Ja lubię książki pisane językiem plastycznym, malarskim,
takim, który pozwala na łatwe stworzenie sobie w wyobraźni opisywanego
świata i fabuły. I Orhan Pamuk tak pisze. A jednak, mimo że wyobraźnia
mi pracowała, że od strony formalnej też przyczepić się nie mam do
czego, a pomysł ze zmianą perspektywy oglądu i wcielania się co chwila w
inną postać (mówiąc umownie) bardzo mi się spodobał, "Nazywam się
Czerwień" nie jest książką, do której będę wracał.

Zastanawiałem się dlaczego. Bo to nie jest konstatacja wynikająca z
jakiegoś mojego głębokiego przemyślenia, z jakichś analiz i
wyciągniętych na ich podstawie wniosków. To jest reakcja odruchowa,
instynktowna. Ta powieść mnie ustawia z odruchowo boku. Wydaje mi się,
że chodzi o rodzaj wrażliwości. Nie mojej indywidualnie ani osobiście
Pamuka, tylko jakiejś formy wrażliwości zbiorowej, wynikającej z
uwarunkowań kulturowych. To jest bowiem książka o sztuce. O malarstwie,
konkretnie. O kalekiej formie malarstwa, jaką dopuszcza islam (a
zwłaszcza dopuszczał w XVI wieku, bo wtedy dzieje się akcja książki),
czyli zdobnictwie tekstów, mówiąc w uproszczeniu. O tym, jak na skutek
ograniczeń religijnych odwieczne ludzkie pragnienie wyobrażania świata
poprzez rysunek skarlało do wielokrotnego, nieskończonego kopiowania i
przenoszenia w zniuansowanych jedynie wariantach tych samych,
wyidealizowanych symboli rzeczy, i jak w to odczłowieczone kopiowanie
wkrada się jednak potrzeba przedstawiania prawdziwego świata.

Ja po tej książce trochę lepiej rozumiem, na czym polega różnica kultur
pomiędzy chrześcijaństwem i islamem. Czuję to na sobie. Jako typowy
przedstawiciel tej kultury, która wykształciła społeczeństwa
europejskie, nie potrafię do końca wczuć się i przeżyć, ani nawet
docenić wagi intelektualnych erupcji i rozdarć duszy na temat kształtu
nozdrzy wierzchowca Chosrowa czy subtelniej niż zwykle zarysowanej
kreski w gałęzi, po której onże Chosrow wspinał się, aby podglądać
ukochaną Szirin w kąpieli. To nie mój poziom wzruszeń, czuję się, jakbym
od innej małpy pochodził.

Dlatego, owszem, książkę przeczytałem, nie żałuję, wciągnęła mnie i
pokazała trochę nieznanego mi świata. Paradoksalnie lepiej teraz
rozumiem, nie, nie muzułmanów, raczej różnice, jakie nas dzielą. Kiedyś
dyskutowałem z wykształconym Egipcjaninem na temat dżihadu i bardzo mnie
ubawiła jego jego interpretacja tego określenia. Stwierdził on bowiem,
że dżihad wcale nie niesie w sobie nakazu zabijania niewiernych. Dżihad
jest przejawem miłosierdzia, bowiem nakazuje wiernym najpierw
niewiernych przekonywać, namawiać, ukazywać, że błądzą. Dopiero gdy to
nie przyniesie skutku, można w łeb. Tak mówił ów Egipcjanin, a ja
myślałem sobie w duchu: ot, prymitywna religia, bez zrozumienia pojęcia
"humanizm". A to nie o to w tym chodzi. Islam stworzył innego człowieka,
o innym systemie wartości. I Pamuk w swojej książce to pokazuje, w
jednym małym wycinku, jakim jest stosunek do sztuki. Zajrzałem więc za
tę kurtynę, która nas dzieli i więcej nie chcę. Jest tyle rzeczy do
czytania, które rozumiem i których przesłanie akceptuję.

[Orhan Pamuk, "Nazywam się Czerwień", Wydawnictwo Literackie, Kraków,
2007]

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
Miejsce pod kołdrą należy do podstawowych
obszarów wolności człowieka.


From: BBjk <bajarka qgazeta.pl>
Subject: Re: co =?ISO-8859-2?Q?czyta=E6_polskiego=3F?=
janykiel pisze:

> Nie interesuje mnie literatura popularna, choć i o niej, w ramach czyjejś
> refleksji chętnie poczytam. Interesuje mnie dobra książka, wymagająca. Także
> literaturoznawcza.

Maria Janion, Stanisław Barańczak, Michał Głowiński, Adam Zagajewski...
i tym tropem. U nich znajdziesz dalsze drogowskazy.
--
Basia


From: "woy" <woy adres.w.sigu>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_co_czyta=E6_polskiego=3F?=
Choć kaszka zimna i pielucha mokra, to nasza pociecha, Daga, tak słodko
gaworzy:

> woy napisał(a):
>
>> Ale tam się nie tapla, tylko z dzióbków sobie wyjada z dużą
>> częstotliwością :-P
>
> To chyba dwa różne serwisy znamy. Bo mnie właśnie tam drażni
> (zwłaszcza ostatnio) taplanie. :(( Ale to chyba ogólna
> tendencja, nie tylko bnetkowa, niestety.

Bo Ty masz niższy ode mnie poziom tolerancji na taplanie :)

--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
Miejsce pod kołdrą należy do podstawowych
obszarów wolności człowieka.


From: "Hanna Burdon" <babelfishWYTNIJ poczta.onet.pl>
Subject: Re: [przeczytane] Gustave Flaubert "Pani Bovary"
In news:3393.00000062.46a72eb8 newsgate.onet.pl, Aleksander Galicki
wrote:
>> Dziewiętnastowieczna realistyczna literatura francuska w ogóle mi
>> jakoś nie leży. Stendhal jest mi obojętny, Balzaka zapominam tuż po
>> przeczytaniu, teraz zniechęciłam się do Flauberta. <cut>

> Poza tym porownywanie Flauberta do Balzaka, zapewne wynikajace z
> tego, ze obaj sa Francuzami, ma niewielki sens.

A kto porównuje? Napisałam tylko, że nie leży mi realistyczna literatura
francuska. Wrzuciłabym jeszcze Colette do tego gara, ale niestety czasowo
nie pasuje.

>> Można w Emmie dostrzec albo godną współczucia tragiczną
>> heroinę, albo płytką, rozpieszczoną snobkę.
>
> Chyba jednak wersji "godnej współczucia tragicznej heroiny" obronic
> sie na powaznie nie da.

Spotkałam się z opinią, że Emma jest tragiczną ofiarą nieszczęśliwego
małżeństwa, zbyt wrażliwą i inteligentną dla swego męża gbura. Opinii nie
podzielam, ale przyjmuję do wiadomości, że można książkę i tak odebrać.

>> Jej losy są albo nieuniknione,
>> wynikające z natury społeczeństwa danej epoki, albo całkowicie
>> zawinione, skutek niewłaściwych wyborów. Mogły potoczyć się zupełnie
>> inaczej, gdyby nie wyszła za Karola, mogły potoczyć się odmiennie,
>> gdyby nie napotkała na swej drodze Rudolfa, musiały potoczyć się tak
>> właśnie, nie inaczej. Taką różnorodność interpretacji niełatwo w
>> literaturze osiągnąć.
>
> To jak gdybanie co by sie stalo, gdyby zamiast Mony Lizy Da Vinci
> namalowal psa o pieciu nogach.

Może się mylę, ale mam wrażenie, że nie zrozumiałeś, co próbowałam
napisać. Nie zastanawiam się, co by się stało, gdyby Flaubert napisał
swoją książkę inaczej. Zastanawiam się, czy losy Emmy wynikają wyłącznie z
jej charakteru, czy też jej tragedia jest rezultatem pewnego splotu
wydarzeń. Dla mnie jest to klucz do interpretacji powieści. Moim osobistym
zdaniem Emma należy do tego rodzaju ludzi, którzy nigdy nie są zadoloweni
z tego, co mają, i zawsze pragną więcej. Pomimo iż osiągnęła w życiu
pewien awans społeczny - córka farmera wykształcona i wydana lekarzowi, to
chyba awans - marzy o wielkim świecie, balach, sukniach i kochankach*.
Wydaje mi się jednak, że nawet gdyby osiągnęła kolejny awans, przeniosła
się do większego miasta bądź zaczęła bywać u wicehrabiego, nie osiągnęłaby
satysfakcji, po prostu podniosłaby wyżej poprzeczkę satysfakcji. ("I can
get noooooo satisfactiooooooon".) Ale można też książkę interpretować
inaczej, na przykład tak, że kobieta wykształcona i oczytana, zamknięta w
czterech ścianach małomiasteczkowego domu, samotna i niezrozumiana,
skazana jest na depresję. Ba, szukając kontrowersji można wręcz
zasugerować, że było wieśniaczki nie posyłać do sióstr, to znałaby swoje
miejsce w świecie.

> Ja zdecydowanie wiecej ksiazek (w tym 'klasyki') rozpoczalem i
> rzucilem po przeczytaniu n stron niz skonczylem. Po co sie dreczyc?

Żeby się czegoś nauczyć, żeby się czegoś dowiedzieć, żeby znaleźć materiał
do przemyśleń, czasem o rzeczach niewygodnych, nieprzyjemnych, nad którymi
nie mamy ochoty się zastanawiać. Ale przede wszystkim po to, żeby wyrobić
sobie własną opinię na temat książki i móc o niej potem dyskutować.

> Np pierwszego Pottera doslownie wyrzucilem po przeczytaniu pierwszych
> chyba 100 stron.

Hi hi hi, "Potter" klasyką. :-)

> Pretensje do Flauberta, ze jest nudny, to jak
> pretensje do ksiazki matematycznej ze za malo w niej "akcji", i
> smokow nie ma, ani nieskonczenie plaskiego bohatera z ktorym sie
> mozna utozsamiac nie przerywajac snu.

Nie wiem, skąd ci się wzięło w powyższym zdaniu słowo "pretensje". Mnie
Flaubert nudzi, kogo innego zachwyca, to w świecie literatury normalne.
Czy ty masz pretensje do Rowling, że nie wciągnął cię "Harry Potter"? Za
mało w nim było akcji, bohaterowie zbyt skomplikowani?

Hania

* Dość zabawny jest fragment, w którym Emma zachwytem reaguje na
wiadomość, że jest teść (czy ojciec teścia?) zdradzał małżonkę z Marią
Ludwiką, "sypiał w królewskim łożu".
--
==
Zaden cel nie uswieca srodków, ale jest wiele takich srodków, które
potrafia splugawic najszczytniejsze nawet cele. /Ian Smith/


From: "Kataryniarz" <krat80 poczta.onet.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Po_co_czyta=E6_ksi=B1=BFki?=
Nareszcie ciekawa dyskusja w biblionetce:
http://biblionetka.pl/czytatka.asp?cid=58396


--
Pozdrawiam serdecznie - Kataryniarz


From: "Waldek M." <wm localhost.localdomain>
Subject: Re: [przeczytane] J.K. Rowling "Harry Potter and the Deathly Hallows"
O czasie 2007-07-22 16:40, taki ktos jak Jacek_P napisac raczyl:
> Szymon Sokół <szymon bastard.operator.from.hell.pl> napisal:
>> Na *czubku* chyba? Nie czytuję Pratchetta, ale ten cytat jest dość
>> popularny...
>
> Mozliwe, cytuje z pamieci. Jeszcze do tego piosenka o jezu, ktorego
> przeleciec sie nie da 8^)


Tia... http://www.pg.gda.pl/~mjasina/settler/jez.html

Wersja w mp3 zrobiła na mnie piorunujące wrażenie ;-)
już wiem, czemu Niania przeważnie była uciszana (na ile się dało).

Pozdrawiam,
Waldek


następna strona